We śnie stara Maria została wezwana przez zmarłego męża i została poproszona o spotkanie: w końcu mieli iść nad morze.

Była bardzo starą kobietą – miała już dziewięćdziesiąt lat. Mieszkała sama w małym mieszkaniu, ledwo będąc w stanie się utrzymać. I cały czas myślała: co zrobić, kiedy nie może nastawić czajnika ani pójść do toalety? Lub poprosić sąsiada, aby kupił chleb. Co się stanie?

Lepiej by się nie stało, ale trzeba żyć, jakby wykonywać ciężką, bezużyteczną pracę…

A potem zadzwonił telefon. Stare urządzenie na komodzie. A staruszka od razu rozpoznała głos swojego męża Andrzeja, choć odszedł już wiele lat temu, ale był jeszcze taki młody. Był właśnie taki, czarny, brązowooki. Wtedy mieli zaledwie trzydzieści lat.

Od tych mrocznych dni wydawało się, że życie się skończyło. Nie, poszła swoją drogą, ale jak sen. Sen, w którym musisz iść do pracy i kupić ubrania. Gotujesz zupę. Ale to nie bardzo przypomina prawdziwe życie. Poszła nawet nad morze, ale nawet to było jak sen. Morze i morze, palmy. Słońce. Sen jest oczywiście przyjemny. Ale niezbyt podobny do życia.

Andrzej powiedział, że nie umarł, to pomyłka. Wtedy wszystko się wyjaśniło. Nic mu nie jest, tylko musiał długo czekać w kolejce, żeby zadzwonić. Tu jest tylko jeden punkt kontaktowy, ale chętnych jest wielu.
Ale nie martw się, wszystko jest w porządku. Dzwoniłem! A dziś o szóstej wieczorem ty i ja polecimy nad morze, pamiętasz, Mario? Bądź gotowa o szóstej, kochanie. Polećimy nad morze!

Babcia skinęła siwą głową. A potem po prostu powiedziała, że ​​jest bardzo stara. Całkowicie postarzała. A chodzenie jest trudne. I trudno jest oddychać. Jak polecimy nad morze, skoro ledwie mogę chodzić? A ja stara,schorzała, a Ty młody i piękny, Andrzeju.

Andrzej roześmiał się i odpowiedział, że nie ma potrzeby jechać. Lećmy. I wcale nie jesteś stara, marzyłaś o wszystkim. Po prostu długo spałaś, miałaś zły i nudny sen. Przygotuj się, Mario, lećmy nad morze.

Babcia odłożyła słuchawkę i rozpłakała się ze szczęścia oraz ulgi. Dostała ukochaną walizkę, którą kupiła razem z Andrzejem, kiedy marzyli o morzu. Wszystko jest czyste i przygotowane w walizce. To jest walizka śmierci. W środku jest piękna sukienka, biała bielizna oraz skarpetki.

Babcia wyciągnęła wszystko z walizki i umieściła tam zdjęcie ze ślubu, paszport i nic więcej nie jest potrzebne. Morze jest tam, zawsze jest tam ciepło. Andrzej zajmie się wszystkim.

Babcia wyciągnęła wszystko z walizki i umieściła tam zdjęcie ze ślubu.

Babcia miała na sobie piękną sukienkę z koronkowym kołnierzykiem. Patrzy w lustro – i wcale nie wygląda jak babcia. Jest młoda! Tak jak powinno być. Jej błękitne oczy błyszczą, na policzkach ma rumieńce, a jej włosy są złote i gęste.

Usłyszała dzwonek do drzwi. Dokładnie o szóstej! Młoda babcia podbiegła i otworzyła drzwi. Tam był Andrzej, uśmiechający się i biorący ją za rękę. Powiedział – rzuć tę walizkę, Mario. Wszystko, co potrzebujesz, jest na morzu: kwiaty, drzewa, błękitne morze i niebo. Wszystko tam jest. Odleć, moja droga!