“Maraton za cenę życia”. Ile kobiet rozpoznaje się w tej historii…

Pewna kobieta miała dość bieganiny…

Jej bieg rozpoczął się po ślubie, gdy zamiast wesela w restauracji, miała do ogarnięcia nowo wynajęte mieszkanie z mężem, którego gośćmi byli tragarze. Kobieta biegła, przekraczając próg pałacu w tak ważnym dniu.

Należało rozpakować walizki, pościelić łóżko, posprzątać mieszkanie. W przerwach między tymi czynnościami, kobieta biegła. Kiedy urodziła dziecko, zaczęła równolegle pracować i rodzić w szpitalu położniczym, korzystając z pracy zdalnej. Teraz wiele matek musi tak funkcjonować. Tajemnica narodzin została wymieszana z potrzebą życia, nie z zasiłkami macierzyńskimi.

Po porodzie pojawiły się powikłania i mięśnie nóg kobiety zaczęły zanikać. Ale kobieta, już kulawa, biegła dalej. Wstawała o 4 rano, zaczynała pracę przed komputerem, a kiedy dziecko się obudziło o 6 rano, musiała pobiec do jego łóżeczka.

Razem z dzieckiem biegała wszędzie – na spacery, do sklepu, na zajęcia gimnastyczne, do przedszkola, polikliniki, apteki i szkoły. Minęła obok lustra, fryzjera i sklepów z pięknymi sukienkami, ponieważ inne priorytety były ważniejsze – ubranka dla dzieci, pieluchy, zabawki, artykuły spożywcze, mycie okien, zebrania rodziców, pralnia chemiczna i szarlotki.

Pewnego dnia słabe nogi kobiety nie dały już rady i nie mogła wspiąć się po schodach do swojego mieszkania na trzecim piętrze. Wtedy, siedząc na schodach, zrozumiała, że mija ją młodość, a życie przecieka jej przez palce. Do tej pory biegła bez przerwy, ale teraz potrzebowała odpoczynku.

Właśnie wtedy kobieta przypomniała sobie, że kiedyś lubiła pić jaśminową herbatę o zachodzie słońca nad rzeką, a jej ulubiony termos miał żółtego motyla fruwającego nad kwitnącą sakurą. Zaczęła żałować, że przez lata zabraniała sobie cieszyć się takimi drobiazgami, ponieważ biegła w bezsensownym maratonie.

Ważne jest czasem zatrzymać się i przypomnieć sobie, co naprawdę kochasz. Pamiętaj, żeby robić to, póki jest jeszcze czas. Nawet jeśli chodzi o proste rzeczy, jak termos z gorącą herbatą i zachód słońca nad rzeką.