Byłem pewien, że ten syn nie jest mój, więc zostawiłem żonę. Jednakże, 20 lat później, spotkałem na ulicy osobę, która wyglądała jak moje odbicie w lustrze. Po powrocie do domu, płakałem jak nigdy dotąd

Mam 45 lat i nie mam rodziny ani dzieci. Wszystko przez zdradę. Moja żona mnie zdradziła, przynajmniej tak sądziłem. Mimo że moi znajomi próbowali mnie przekonać, i to odegrało kluczową rolę w moim losie. Pozwólcie, że opowiem wam wszystko od początku.

20 lat temu urodził się nasz syn. Od samego początku był zupełnie inny niż ja. Na początku trzymałem się, ale miesiące mijały, a nic się nie zmieniało. Czułem, jakby był czyimś dzieckiem. Stopniowo zacząłem dzielić się tymi myślami z żoną. Była cierpliwa. Milczała. Później nazwała mnie paranoikiem i złożyła pozew o rozwód. Odszedłem. Odszedłem na dobre. Nie miałem wyboru, wszyscy nasi przyjaciele stanęli po stronie mojej żony.

Od tego czasu każda kobieta była dla mnie zdrajcą, a moje nowe związki trwały krótko, bo nie mogłem nikomu zaufać. Ze względu na moją trudną osobowość nie miałem też nowych przyjaciół, a wszyscy stary znajomi pozostali w moim rodzinnym mieście.

I tak minęło 20 lat.

A teraz idę ulicą i widzę faceta, który wygląda identycznie jak ja. Odwróciłem się i zacząłem podążać za nim. Coś w moim sercu mówiło mi, że to nie jest zwykły przechodzień. Miałem zamiar zawołać go i podejść, ale nagle przestraszyłem się.

Po powrocie do domu, włączyłem komputer i zacząłem szukać mojej byłej żony na portalu społecznościowym. I znalazłem ją dzięki starym znajomym. Miała mnóstwo zdjęć syna, obejmujące praktycznie każdy etap jego młodego życia. Gdy trzymałem w rękach album z jego dzieciństwa i porównywałem je z tymi w Internecie, byłem po prostu zszokowany… Tak, to jest mój syn.

Rozpłakałem się, nigdy wcześniej tak nie płakałem. Jest już za późno. Nic nie da się naprawić. Próbowałem jeść obiad, ale trudno mi było to zrobić.

Napisałem wiadomość do mojej byłej żony i próbowałem wszystko wyjaśnić. Teraz muszę tylko czekać na odpowiedź..