Dziewczyna spędziła noc po ślubie na werandzie. Dopiero rano dowiedziała się, czym jej narzeczony się w tym czasie zajmował

Wszystko zaczęło się bardzo uroczo – z wezwaniem taksówki, szczęśliwe nowożeńcy zostali odwiezieni do domu, w którym mieli zamieszkać razem. Przed drzwiami mieszkania pan młody wziął pannę młodą w ramiona, aby zgodnie z tradycją przenieść ją do domu. Jednak okazało się, że to było trochę przedwczesne – zapomniał otworzyć drzwi.

Postawiając pannę młodą na ziemi, nowożeńcy zaczęli przetrząsać kieszenie swoich kurtek – ale nie znaleźli klucza. Mężczyzna, przyjrzał się uważnie i zdał sobie sprawę, że to wcale nie jest jego kurtka, a świadka. W restauracji było gorąco, zarówno pan młody, jak i świadek zdjęli kurtki i powiesili je na oparciach krzeseł. Widocznie pomylili się, gdy je zakładali.

Trzeba było jakoś dostać się do mieszkania, więc pan młody postanowił szybko pobiec do domu swojego świadka – zwłaszcza że mieszkał zaledwie kilka domów dalej, a panna młoda tymczasem miała na niego poczekać w wejściu.

Tak powiedział i odleciał, a jego dziewczyna, będąc w ślubnej sukni, została czekać na niego. Najpierw stała. Potem, zmęczona staniem, usiadła na schodach. Usłyszał się żałosny miauk z góry, a pojawił się bezdomny kociak.

Widząc, że dziewczyna siedzi, kot, nie zastanawiając się zbyt długo, wspiął się na jej kolana. Dziewczyna już była całkiem zmarznięta, kiedy usłyszała otwierane drzwi. Pomyślała, że mężczyzna w końcu wrócił z kluczami, ale okazało się, że to bezdomny, który wszedł do wejścia, żeby się ogrzać.

Gdy zobaczył pannę młodą, ucieszył się, powiedział, że to szczęście i zaoferował jej picie, bo miał ze sobą butelkę.

Dziewczyna odmówiła, próbując się oderwać od uciążliwego rozmówcy, ale czas mijał, nie miała dokąd pójść, nie miała przy sobie pieniędzy ani telefonu komórkowego, marzła w cienkiej sukni ślubnej i ostatecznie zgodziła się na małą lampkę. Tak więc siedzieli – ona trzymając kota na rękach, a bezdomny mężczyzna – rozmawiali o życiu i pili wódkę.

Potem nawet zdrowo się przesypiali. Pan młody pojawił się już rano. Okazało się, że nie znalazł przyjaciela w domu, pospieszył do pewnego klubu, żeby się pobawić – na weselu zabawy było niewystarczająco. Pan młody pożyczył od matki pieniądze na taksówkę i poszedł go szukać.

Gdy go znalazł w jakimś piątym rzędzie lokalu, okazało się, że zdążył tuż przed rozpoczęciem bójki, w którą się wplątał. W rezultacie pojawiła się policja i wszystkich uczestników, bez wyjątku, przewiozła na komisariat.

I dopiero pół godziny temu go wypuszczono. Ale upragniony klucz do mieszkania jest już przy nim. Otworzył drzwi gestem pełnym wdzięku i zaprosił pannę młodą do środka. Ona, mocniej trzymając kota przy piersi i ostrożnie przesuwając śpiącego bezdomnego z ramienia, zapytała:

Może jednak nas przeniesiesz przez próg? – patrząc w zdziwione oczy pana młodego, poprawiła się – mnie i kota, a jego – wskazała na bezdomnego – nie trzeba.
Po nocnych przygodach, przesypiali się cały dzień. A kot wciąż mieszka u nich.