Gdy Andrzej miał 8 lat, jego ojciec opuścił go dla innej rodziny. Trzydzieści lat później przyszedł do niego

W wieku 38 lat Andrzejowi udało się zrobić niezłą karierę. Był top menedżerem w dużej firmie. Miał wszystko, o czym marzy większość ludzi: dwa dobre samochody, duże mieszkanie, dachówkę.

Tego dnia Andrzej miał bardzo napięty grafik, wszystko było zaplanowane co do minuty, gdy nagle do drzwi zapukała sekretarka i powiedziała, że jakiś pracownik chce się z nim bardzo pilnie spotkać.

Szef zapytał sekretarkę, kto to jest i o co chodzi w tym spotkaniu. Kobieta jednak odpowiedziała, że to tylko jakiś pracownik, który niedawno został zwolniony.

Andrzej westchnął. Już tylu było takich jak on, którzy zostali zwolnieni i biegli do niego prosząc o pomoc, czy to finansową, czy o słowo otuchy. Ale Andrzej był dobrym człowiekiem i nigdy nikomu nie odmówił.

Przyszedł smutny, siwowłosy mężczyzna. Wszedł i od progu mówił:

– Andrzej, jak ty się zmieniłeś. Jesteś teraz taki dorosły.

Andrzej natychmiast rozpoznał ten głos. Był to głos jego ojca. Tego samego ojca, który wyjechał w “podróż służbową”. Przynajmniej tak mówiła jego matka ośmioletniemu synowi. Co rano biegł do kuchni i pytał matkę, gdzie jest jego ojciec. Mama zawsze odpowiadała, czasem zirytowana: “W podróży służbowej”. Tak było przez kilka miesięcy.

W szkole koledzy z klasy powiedzieli mu, że jego tata ma inną mamę. Nie był w podróży służbowej. Te słowa utkwiły małemu chłopcu do końca życia.

Pewnego dnia ojciec Andrzeja przyszedł odwiedzić syna w szkole, ale nie był sam, tylko z “nową mamą”. Andrzej był tym tak oburzony, że otworzył swoją teczkę i wyjmując po kolei rzeczy, rzucił nimi w obcą kobietę. Po tym wydarzeniu nie widział ojca przez trzydzieści lat.

Dzieciństwo Andrzeja nie było łatwe. Z czasem zaczął zdawać sobie sprawę, że teraz to on jest odpowiedzialny za swoją rodzinę: matkę i młodszą siostrę.

W wieku 16 lat Andrzej zaczął pracować na pół etatu, ale nie zapomniał o nauce. Dzięki temu dostał się na dobrą uczelnię, którą ukończył z wyróżnieniem. Następnie znalazł pracę, gdzie dzięki ciężkiej pracy i pracowitości zbudował solidną karierę. Odniósł sukces, a wtedy nagle pojawił się jego niewdzięczny ojciec:

– Proszę pana, chyba się pan pomylił, mój ojciec nie żyje od 30 lat.

– Andrzeju, mój synu, wybacz mi. Codziennie się o to biję.

– Zamknij się! – Andrzej uderzył pięścią w stół. Miał zamiar wezwać ochronę. Jednak wtedy jego irytacja zmieniła się w współczucie: zrobiło mu się żal staruszka, przecież to on dał mu życie. – Jak mogę panu pomóc? – zapytał Andrzej.

– Synu, skończyłem 60 lat i natychmiast zostałem zwolniony. Czy mógłbyś…- słowa starca przerwała sekretarka, która nagle weszła do biura i powiedziała, że Andrzej spóźnia się na spotkanie.

Biorąc jakieś papiery, Andrzej skierował się do wyjścia. Z samochodu zadzwonił do odpowiednich osób i poprosił ich o rozwiązanie sytuacji z jego ojcem.