Historia legendarną Francuzki Jeanne Calman: “Mam tylko jedną zmarszczkę, i na niej siedzę”

Ta historia opowiada o niesamowitej kobiecie, której życie śledziła nie tylko Francja, ale cały świat.

Życie powinno być tak przeżywane, żeby w niebie uczniowie wykrzykiwali zaskoczeni: “Wow, to było fajne, zrób to jeszcze raz!”. Wydaje się, że tak właśnie było z Francuzką Jeanne Louise Calman, która żyła 122 lata i 164 dni, ustanawiając rekord świata. Ta historia opowiada o niesamowitej kobiecie, której życie śledziła nie tylko Francja, ale cały świat.

Kilka faktów z życia niezrównanej Zhanny Kalman.

Jest rodowitą Francuzką, urodzoną w Orly w rodzinie arystokratycznej. Kiedy Jeanne miała 8 lat, Edison właśnie wynalazł żarówkę. Kiedy miała 14 lat, powstała Wieża Eiffla. W wieku 21 lat wyszła za mąż za dalekiego krewnego.

Trudno w to uwierzyć, ale kiedyś w swojej młodości Jeanne spotkała się z Van Goghiem. “Był brudny, źle ubrany i ponury” – przyznała w jednym z wywiadów w dniu setnej rocznicy urodzin wielkiego artysty.

Wielu ludzi nie dożywa 85 lat, a Zhanna Kalman nie tylko dożyła tego wieku, ale w wieku 85 lat rozpoczęła uprawianie fechtunku. Czy to nie zadziwiające? W setne urodziny ta babcia jeździła na rowerze. W wieku 115 lat zagrała w filmie, a w wieku 121 lat wzięła udział w musicalu “Władczyni Planety”.

“Mam tylko jedną zmarszczkę, i na niej siedzę!” – powiedziała kiedyś babcia planety. Nawiasem mówiąc, Zhanna rzuciła palenie dopiero w wieku 117 lat. I nie dlatego, że czuła się źle. Po prostu prawie straciła wzrok i było nieprzyjemnie prosić o papierosa za każdym razem.

Krewni twierdzą, że do ostatnich dni uwielbiała ostre przyprawy i pikantne potrawy. “Jestem zakochana w winie” – lubiła powtarzać Kalman.

Jak ironicznie, Zhanna przeżyła wszystkie swoje dzieci i nawet wnuki, więc nie pozostało jej żadne dziedzictwo.

W wieku 90 lat nawiązała umowę z 47-letnim prawnikiem Ruffrym: miał on dziedziczyć jej dom w zamian za wypłatę renty co miesiąc aż do jej śmierci. Według obliczeń, wartość domu była mniej więcej równa kwocie, którą prawnik miał płacić przez 10 lat.

Jednak fortuna uśmiechnęła się do Jeanne: Raffrey nie tylko płacił jej przez 30 długich lat, ale także zmarł przed superstarą w wieku 77 lat.

To nie koniec: zgodnie z umową dalsze płatności kontynuowała wdowa po zmarłym.

Kalman przeżyła 17 (!) prezydentów swojego kraju. Na pytanie, jaki jest sekret jej długowieczności, odpowiedziała zastanawiając się: “Musi to być dlatego, że nigdy nie pracowałam”. Podczas ostatnich siedmiu lat życia było dla niej bardzo trudno chodzić (zaczynał się odczuwać uraz biodra), ale ta mega-babcia zachowała jasny umysł i jasną pamięć aż do końca swoich dni.

W jednym z wywiadów korespondent pożegnał się z nią słowami: “Do zobaczenia niedługo! Może za rok…” Na co Kalman odpowiedziała: “Dlaczego nie? Nie wyglądasz tak źle!”

Do ostatniego tchnienia ta delikatna i śmiała staruszka pozostała ikoną stylu: biała bluzka, czarne spodnie i naszyjnik zawsze ozdabiały jej szyję. “Myślę, że umrę ze śmiechu” – przewidywała wesoła babcia. Kiedy Zhanna opuściła ten świat w wieku 123 lat, wydaje się, że śmiała się nie tylko ona, ale i sama przeznaczenie.

Ta kobieta nigdy nie była smutna i codziennie stawiała czoła życiu. A jak wiadomo, los kocha odważnych, dlatego nie próbował rywalizować z Kalman… Powiedz wszystkim swoim przyjaciołom o tej zapalczywej staruszce: niech też poznają sekrety długowieczności tej, która była znana wszystkim Francuzom…

Kilka wypowiedzi Zhanny:

Młodość to stan umysłu, a nie ciała. Dlatego jestem nadal całkiem dziewczynką, tylko nie wyglądam dobrze przez ostatnie 70 lat.

Mam tylko jedną zmarszczkę i siedzę na niej właśnie teraz.

Wszystkie niemowlęta są piękne.

Bóg o mnie zapomniał!

Zawsze się uśmiechaj. Tak tłumaczę powód mojej długowieczności.

Jeśli nie możesz nic zrobić w sprawie czegoś, nie martw się tym.

Mam ogromne pragnienie życia i dobry apetyt, szczególnie na słodycze.

Nigdy nie noszę tuszu do rzęs, bo tak mocno się śmieję, że łzy mi się leją.

Nie widzę dobrze, nie słyszę dobrze i czuję się źle, ale to wszystko bzdury.

Mam żelazne nogi, ale szczerze mówiąc, zaczęły się powoli rdzewieć.

Cieszyłam się z każdej okazji, podążałam zasadami moralności i nie mam niczego do żalu. Miałam szczęście.