Jak przewiózłem moją byłą żonę z jej nową rodziną

Każdy zna to uczucie, kiedy spotyka ponownie osobę, którą kiedyś kochał. To uczucie może być wstydliwe, przerażające i zawstydzające. A jeśli musisz spotkać się nie tylko z dawną miłością, ale także z jej nową rodziną… to jest to cichy horror!

Mieszkam w dość małym mieście, gdzie rzadko spotyka się znajomych na ulicy, a sąsiedzi rzadko spotykają się na klatkach schodowych. Pracuję jako taksówkarz i nigdy nie musiałem odebrać moich przyjaciół ani znajomych. Jednak niespodziewanie pojawiło się wyzwanie od mojej byłej żony, która nie była sama, ale z całą rodziną.

Zastanawiałem się, czy celowo, czy przypadkiem, nie wybrała tej konkretnej firmy taksówkowej. Czy wiedziała, że tam pracuję? Czy to był przypadek czy fatalny znak?

Nie będę kłamał, moja była wyglądała świetnie. Nie zmienia się przez lata, zawsze jest efektowna i zadbana. Nie wychodzi z domu bez makijażu i fryzury. Zawsze ubiera się stylowo i nie oszczędza na ubraniach. To prawdziwe piękno.

Obok niej siedział mały grubas w biznesowym garniturze, co sprawiało, że czułem się nieswojo. Okazało się, że jechali na rocznicę teściowej. Moja była żona zaczęła zadawać mi pytania:

Pamiętasz, że są urodziny mojej mamy? Swoją drogą, to już 50 lat! Nie ignoruj mnie, zwracam się do ciebie!

– Po co tu jestem? Po rozwodzie nie widzieliśmy się i nie spotkaliśmy.

To zrozumiałe. Jak ci się podoba twoja nowa praca? Ile zarabiasz miesięcznie? Czy to wystarcza dla twojej rodziny? W razie problemów zapraszamy! – powiedziała przed wyjściem i pokazała mi swoją wizytówkę.

Demonstracyjnie wyrzuciłem jej wizytówkę przez okno. Spotkanie było dziwne. Nie uważam, że moja praca jest haniebna, ale zachowywała się niestosownie, nawet jeśli jej nowy partner pomógł jej ułożyć życie, to ona sama nie jest do niczego zdolna.

Dobrze, że moje dzieci i była żona żyją w dostatku. Prawdopodobnie nowy mąż zarabia więcej i nie odmawia sobie niczego. Ale nie mam zamiaru porównywać się z nikim.

Po co pokazywać swój status? Bogactwo nie równa się szczęściu. Nie proszę o jałmużnę, mam co do garnka włożyć i nie narzekam, po prostu pracuję. Wiesz, kiedyś byłem przekonany, że zerwanie z nią było słuszne. Jest piękna, ale niestety głupia, a z takimi ludźmi trudno żyć.