Mam 42 lata. Spotkałam ciekawego mężczyznę. Kupiłam drogie ciasto i przyszłam do jego domu, a on zaparzył dwie herbaty z jednej torebki i włożył ciasto do lodówki. Opowiem wam, jak to wszystko się skończyło.

Po skończeniu 42 lat zdałam sobie sprawę, że nadszedł czas, aby naprawić moje życie osobiste. Myślałam już o założeniu profilu na portalu randkowym, ale koleżanka mnie od tego odmówiła. Powiedziała, że jej mąż ma samotniego przyjaciela, który ma na imię Andrzej i ma 45 lat.

Andrzej nigdy nie był żonaty, ma dobrą pracę i nie ma złych nawyków. W zasadzie idealny kandydat. Koleżanka zapomniała mi tylko powiedzieć o jednej z jego cech, o której dowiecie się później.

Nasza pierwsza randka odbyła się w parku. Rozmawialiśmy dużo, a Andrzej okazał się dość nieśmiały, ale to wynikało bardziej z tego, że praktycznie nie miał poważnego związku z płcią przeciwną.

Niemniej jednak nadal byłam zainteresowana jego towarzystwem, więc zaprosiłam go do mnie na kolejną randkę. Andrzej ostro odmówił, ale zaproponował spotkanie u siebie. Zgodziłam się z radością, jakby wszystko szło zgodnie z planem.

Postanowiłam przygotować się poważnie i kupiłam ciasto. Mieszkanie Andrzeja nie było zbyt czyste i przytulne, ale to w sumie mnie nie przeszkadzało.

Gdy tylko weszłam do domu, Andrzej wziął ode mnie ciasto i włożył je do lodówki. Wtedy zaproponował mi herbatę. Zgodziłam się, chociaż byłam bardzo głodna i miałam nadzieję, że czeka na mnie pyszny obiad. Andrzej odstawił dwie filiżanki, wyjął jedną torebkę i zaczął przecedzać dwie herbaty jednocześnie. To był dla mnie mały szok.

Zacząłam pisać do koleżanki, aby mnie „wyciągneła” z tego koszmaru. Po kilku minutach otrzymałam telefon od mojej „mamy”, która pilnie potrzebowała „pomocy”. Dziękuję, Emma! Andrzej nawet nie odprowadził mnie do samochodu, ale zaproponował kolejne spotkanie.

Po tym incydencie przestałam odpowiadać na jego telefony i wiadomości. Ostatecznie zablokowałam jego kontakt. Nie żałuję. Okazał się wyjątkowo skąpym człowiekiem, który lubi odpoczywać cudzym kosztem. Nie potrzebuję takiego „szczęścia”. Kontynuuję poszukiwania dalej.