Mężczyzna nie przyszedł sam w nocy, poprosił o nocleg. Po tym złożyłem pozew o rozwód

Dima i ja spotkaliśmy się w lesie na wykopaliskach, szukając szczątków poległych żołnierzy. Wcześniej zajmowało się tym wielu młodych ludzi mieszkających w obozach. Wieczorami rozpalano ogniska i śpiewano piosenki do gitary. Sposób, w jaki grał na gitarze i śpiewał, był jak z filmu, a my byliśmy głównymi bohaterami. Pamiętam łzy cisnące się do oczu.

Od razu też zwrócił na mnie uwagę. Kilka wieczorów później już siedzieliśmy obok siebie. Jak pięknie zabiegał, po raz pierwszy poczułam się jak księżniczka. Byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.

Spotkaliśmy swoich rodziców. Jego rodzice zaakceptowali mnie jak własną córkę. Miał tylko mamę, ale i ona nie miała nic przeciwko mojemu wyborowi. Rok później Dima się oświadczył, pobraliśmy się.

Wesele było skromne, takie było moje życzenie. Teraz wiele osób organizuje piękne śluby, ale niestety szybko się rozwodzą. My jesteśmy teraz mężem i żoną.

Potem Dima zmienił pracę i zaczął pracować w innym mieście, gdzie płacili więcej. Zaszłam w ciążę i byliśmy bardzo szczęśliwi. Chcieliśmy syna, a tata wybrał mu imię. I tak urodził się syn, któremu nadaliśmy imię Rusłan.

Dima zaczął często wracać do domu pachnąc alkoholem. Nieraz mówił, że po prostu potrzebuje trochę odpoczynku po męczącej pracy. Prosiłam go, żeby nie brał “środków uspokajających”, bo w domu jest małe dziecko, a ja się martwię… ponieważ pracuje w innym mieście.

Ale kiedy go zastępowano, czasami wracał do domu w takim stanie, że czołgał się do mieszkania. Rozmowy ograniczały się do ciągłych próśb o przebaczenie. Nawet płakał, ale nic się nie zmieniło.

Pojechałam do mamy na tydzień, a on mnie zabrał od niej z kwiatami i łzami. Dlaczego mu wybaczyłam? Kochałam go tak bardzo. Był dla mnie wszystkim.

On uspokoił się na chwilę, ja też zacząłem się uspokajać. Żyliśmy spokojnie przez dwa lata… A potem wydarzyło się najstraszniejsze zdarzenie w moim życiu…

Czekałam na niego z pracy, ale go nie było… Czułam, że coś jest nie tak. Dzwoniłam, ale abonent był niedostępny. Chodziłam, martwiłam się, dzwoniłam. W końcu położyłam się i zasnęłam.

W nocy obudził mnie dzwonek i pukanie do drzwi. Nagle usiadłem na łóżku, spojrzałem na zegar, było drugie nad ranem. Po wymacaniu stóp w poszukiwaniu kapci, poszedłem otworzyć. Kiedy otwierałem drzwi, przestraszyłem się.

Niech przenocuje u nas… – mruknął mój mąż, obejmując w pasie jakąś panią, która była wymalowana jak klaun z horroru “To” i trzymała papierosa w ustach.
Pani paliła i uśmiechała się bezczelnie. Zamknąłem drzwi, zsunąłem się na podłogę i płakałem.

Potem był rozwód… Jego sms-y z prośbami o przebaczenie, wyjaśnienia i telefony w nocy… Zaczęłam cierpieć na ciężką depresję i dziki ból z powodu takiej zdrady…

Czasami trzeba, żeby być kochanym, ale czy każdy zasługuje na to? Był kochany, wpadł mi w oczy… A może to było nieuniknione? Takie jest życie…