Uczennice śmiały się ze sprzątaczki i zostawiały ślady szminki na lustrach. Ale on miał dla nich odpowiedź

Dzieci szybko dorastają. Wczorajsze dziewczynki zamieniły się w stylowe, pewne siebie młode kobiety, które postanowiły udowodnić innym, że są dorosłe. Jako obiekt dowodu wybrano szkolnego woźnego. A dowód sprowadzał się do tego, że młode panie regularnie zostawiały ślady szminki na lustrach.

Starszy pan musiał zostać do późna w pracy, aby posprzątać bałagan pozostawiony przez dziewczyny. Był oburzony i wyszedłposkarżyć się dyrektorowi szkoły.

Dyrektor udzielił dziewczynom reprymendy przez zestaw głośnomówiący. Słowa dyrektorki tylko jeszcze bardziej rozpaliły młode damy. Dziewczyny podczas kolejnej przerwy poszły do szkolnej toalety i pocałowały wszystkie lustra w niej, aby zostawić ślady szminki

Wtedy woźny postanowił zrobić coś innego. Następnego dnia, po zaciągnięciu wsparcia dyrektora, nasz bohater zebrał licealistki w toalecie. Mężczyzna zaczął tłumaczyć dziewczynom, jak wiele pracy wkłada w czyszczenie luster.

Musi zostawać do późna po pracy, zabierając czas własnej rodzinie. Plamy ze szminki są trudne do usunięcia, a sprzątacz jest tak zmęczony, że ledwo dociera do domu.

Licealistki słuchały monologu i śmiały się. Aż przyszło do wizualnej demonstracji procesu czyszczenia lustra. Mężczyzna zanurzył gumowy mop w najbliższej toalecie, a następnie zaczął ścierać pocałunki ze szminki.

Na widok tego spektaklu młodym ludziom nogi dały o sobie znać. Dziewczyny patrzyły na siebie z przerażeniem, a sprzątacz dalej demonstrował proces, podkreślając jego trudność. Dyrektor stał w kącie i uśmiechał się, patrząc na zdegustowane grymasy licealistek.

 

Tak właśnie szkolna woźna stawiała młodsze pokolenie na swoim miejscu.