Mężczyźni widzą we mnie tylko przyjaciółkę. Nie wiem, co z tym zrobić

Do niedawna myślałam, że nie mam problemów z mężczyznami. Zawsze byłam towarzyską, wyluzowaną i wesołą dziewczyną. Poznanie kogoś i dołączenie do nowego zespołu nigdy nie było problemem.

Wokół mnie jest wielu inteligentnych, interesujących, przystojnych mężczyzn. Komunikujemy się, flirtujemy, korespondujemy i czasami wychodzimy razem. Ale to nie prowadzi do poważnego związku z żadnym z nich. Nie wiem, co jest nie tak i jak to naprawić.

Prawdopodobnie zaczęło się to w dzieciństwie. Mam brata, który jest rok starszy ode mnie. Zawsze dobrze się dogadywaliśmy. On pierwszy poszedł do szkoły, pierwszy mógł chodzić sam po podwórku, a dopiero rok później ja dostałem te same przywileje.

W towarzystwie brata byłem “swój”. Rodzice kazali mu się mną opiekować, co też robił. Ogólnie rzecz biorąc, jakoś zawsze znajdowałem się w męskim towarzystwie jako równy sobie. A żeby być akceptowaną jako równa, dziewczyna musiała zachowywać się w specjalny sposób.

W ten sposób nauczyłam się szybko biegać, wspinać na płoty, dachy i inne obiekty architektoniczne, jeździć na rowerze, przeklinać i wiele więcej. Miałam też przyjaciół, ale rozmawiałam z nimi tylko w szkole lub w klubie muzycznym, do którego zapisała mnie mama, żebym nie była chłopczycą.

Lubiłam przyjaźnić się z chłopakami, uczyli mnie technik samoobrony, nikt w szkole nigdy mnie nie obrażał ani nie wyzywał, wiedząc, z kim rozmawiam, i miałam najniebezpieczniejsze, ale też najzabawniejsze dzieciństwo w porównaniu ze wszystkimi dziewczynami, które znałam.