Dlaczego nie należy pomagać dorosłym dzieciom? Rozsądna opinia znanego psychiatry

Moja 57-letnia koleżanka w styczniu przyszłego roku otrzyma spadek po swojej matce. Wczoraj rozmawialiśmy, a raczej ona mi powiedziała, jak planuje zarządzać pieniędzmi.

Jej syn jest już dorosły, według jej słów “ma wszystko”. Ale jej córka nie posiada niczego. Chce sprzedać stary dom matki i kupić mieszkanie dla niej. Chce zarejestrować je na nazwisko córki. Chce, aby była niezależna od mężczyzny i miała swój własny kąt.

Już przeglądała mieszkania w nowych budynkach, z panoramicznymi oknami i dobrym wykończeniem.

Ta sytuacja skłoniła mnie do refleksji. Czy to dobrze czy źle mieć tak wartościową nieruchomość na własność w wieku 25 lat? Ta dziewczyna dopiero zaczyna swoje życie, dopiero próbuje swoich sił, a tu dostaje od razu złotą karczkę.

“Nie chcesz się przeprowadzić?” – pytam, sugerując. (koleżanka mieszka w zwykłym mieszkaniu zbudowanym w 1959 roku)

“Nie boję się starych domów” – mówi koleżanka, uśmiechając się z zakłopotaniem. “Wszystko, co najlepsze, trafia do dzieci, jak się mówi”.

Kto może twierdzić, że posiadanie mieszkania w dobrym budynku jest złe? Nikt.

Matka jest gotowa spać na dywanie w przedpokoju, aby córka mogła odpocząć na miękkim łóżku. Jednak córka obdarzona takim darem, oczywiście, nie będzie podejmować żadnego wysiłku, aby zapracować na dobre życie.

Wszystkie jej małe osiągnięcia i oszczędności zbledną w porównaniu z apartamentem w ekskluzywnym kompleksie mieszkaniowym. I po co się męczyć? Ona już ma przewagę. Jest godną pozazdroszczenia młodą panną.

Ale co takiego dobrego jest w matczynej opiece?

Nie każdy ma okazję wydać dużą sumę pieniędzy ze spadku, ale zrobienie komuś zupy lub wyprasowanie koszuli to też wyraz troski.

W tej trosce tkwi tak wiele niuansów, które na pierwszy rzut oka wydają się być błogosławieństwem. Niektórzy rodzice stawiają swoje dzieci na piedestale, podczas gdy inni, dając słonia, oczekują w zamian trzech słoni. Narzucają poczucie winy, narzucają swoje wartości.

A co na to wykształceni psychiatrzy?

Pamiętam, jak młode matki marszczyły brwi na placu zabaw i pytały się nawzajem: “Mój syn ma 11 miesięcy i jeszcze nie chodzi, czy to normalne?”

Ale z jakiegoś powodu starają się chronić dzieci przed dorosłym życiem, przed samodzielnymi krokami. I w ten sposób spowalniają proces “dojrzewania” swoich dzieci.

Starożytni mówili, że diabeł zawsze ukazuje się nam w pięknej postaci. Może to być apartament w ekskluzywnym kompleksie mieszkaniowym, może to być konflikt z bliskimi, rozczarowanie współmałżonka lub utrata dziewczyny wewnętrznego rdzenia, zniekształcająca rzeczywistość i tworząca iluzję, że cztery ściany chronią przed przeciwnościami życia.

Wszystko, czzego wymaga się od rodziców, to dać niezależność, a nie mieszkanie czy pieniądze. Aby to zrobić, trzeba zdjąć ręce z dziecka, zamknąć oczy i powiedzieć sobie, że dziecko nie upadnie i nie rozbić się jak kryształowy wazon. Zamiast tego przejdzie przez kilka upadków i nauczy się zachować równowagę.

Pamiętajmy, że nasza rola jako rodziców jest pomagać dzieciom stawać się silnymi i samodzielnymi jednostkami. Oferowanie wsparcia emocjonalnego, nauki umiejętności życiowych i zachęty do rozwoju jest bardziej wartościowe niż nieograniczona materialna pomoc, która może prowadzić do stagnacji i braku rozwoju.