Jechałam pociągiem i byłam świadkiem, jak dwie kobiety wyrzucają mężczyznę z jego siedzenia. To było trochę zabawne. Ale też trochę smutne

Jechałam pociągiem i zobaczyłam następującą scenę: wszystkie miejsca były zajęte. Na ławce dla trzech pasażerów siedziały tylko dwie osoby: mężczyzna w średnim wieku, w kurtce i czapce z dzianiny, wyglądający na zmęczonego, prawdopodobnie wracającego z pracy, oraz bardzo gruba kobieta o zaciętej twarzy i gęstych brwiach.

Nagle do przedziału weszła smukła pani w eleganckim płaszczu i trzymając elegancką torebkę. Również miała ładnie wykonane brwi i piękne usta. Jej perfumy przepięknie pachniały, choć trochę za intensywnie.

Mężczyzna wcisnął się i przytulił wielką, zadziorną damę, aby umożliwić pani w eleganckim płaszczu usiąść. Siedzenie było przeznaczone dla trzech osób, ale duża kobieta zajmowała dużo miejsca. Elegancka kobieta usiadła i zaczęła besztać mężczyznę!

Powiedziała, że dobrze wychowani mężczyźni nie tylko się przesuwają, ale również wstają i ustępują miejsca damie. Powinni kłaniać się z rękami na piersi i oferować miejsce! Nie powinni tłoczyć się jak tarantule, starając się wygospodarować maleńki kawałek siedzenia, na którym trudno usiąść bez marszczenia eleganckiego płaszcza!

Wielka dama zaczęła popychać mężczyznę łokciem i torbą tak mocno, jak tylko mogła. Przeklinała basowym głosem, mówiąc, że całkowicie ją zepchnął w kąt, nie mogła nawet oddychać. A on upadł na nią jak maniak. Co za tupet!

Mężczyzna zaczerwienił się i wstał. Stał tam, trzymając się poręczy. Kobiety nadal go beształy przez całą podróż. Jedna krzyczała, a druga mówiła basowym głosem, oskarżając go o brak kultury i grzeczności!

Mężczyzna w czapce stał zarumieniony.

Niedługo potem mężczyzna wysiadł z pociągu, a kobiety kontynuowały swoją podróż. Miały wystarczająco dużo miejsca na ławce bez niego. Już im nie przeszkadzał.

To było trochę zabawne. Ale też trochę smutne. Niektóre kobiety po prostu nie da się zadowolić. I wyrzucają wszystkich ze swojej ławki. A potem idą sami na swoje stanowisko.