Jedynym prezentem, który przypomniał mi o moim ojcu, był lizak. Wiele lat później musiałem o tym przypomnieć

Chociaż moja historia dotyczy mojego taty, zacznę od historii o mojej mamie i babci. To one mnie wychowały i wykształciły.

Mieszkaliśmy w małym miasteczku, w domu mojej babci. Za domem znajdował się ogród, w którym, o ile pamiętam, zawsze musiałam coś robić. Mama i babcia praktycznie nie kładli się spać, aby zaopatrzyć się w warzywa na zimę. Ja także tam spędzałam dużo czasu, ale jako dziecko czasami próbowałam uciekać od “obowiązku pracy”, za co byłam karana, głównie za nieporządek.

Ani mama, ani babcia, ani ja nie mieliśmy zbyt wiele ubrań. Babcia i mama czasami wymieniały się sukienkami i marynarkami. Próbowały mnie lepiej ubierać, ale zazwyczaj nie wychodziło to najlepiej. Do dzisiaj pamiętam wszystkie moje sukienki, bo było ich bardzo mało. Byłam tak ostrożna, że nosiłam je tylko raz lub dwa.

Kiedyś mama spojrzała na mnie smutno i powiedziała: “Już z wyrosłaś z tego…”

Moja mama nie mogła mnie nauczyć niczego przed szkołą. Poszłam do pierwszej klasy, ledwo znając litery i gubiąc się w liczbach. Sąsiadka, ciocia Paulina, udzieliła mi podstawowych lekcji przedszkolnych, widząc, że nikt się nade mną nie pochyla.

Pierwszy raz zobaczyłam tatę przed szkołą. Przyszedł pożyczyć pieniądze i przyniósł mi lizaka. Z jakiegoś powodu cieszyłam się z tego slodycza, a jeszcze bardziej cieszyłam się, że przyszedł tata. Dużo mówił i powiedział, że teraz będziemy się spotykać co tydzień i chodzić do parku na lody.

W następny weekend czekałam przy furtce. Tata nigdy nie przyszedł. Nie było go miesiąc, dwa, trzy…

Pojawił się ponownie trzy lata później. Pijany, nieogolony, wymachując banknotem przed oczami matki, chwalił się, że ma pieniądze na wyjście z córką. Potajemnie uciekłam z domu i wróciłam dopiero wieczorem. Mama usiadła i przyłożyła lód do siniaka na mojej dłoni, a babcia pogłaskała mnie po głowie, nakarmiła i ułożyła do snu.

Już w liceum, kiedy przechodziłam ulicą z kolegami z klasy, dostrzegłam tatę z daleka. Szedł z kobietą, zataczając z boku na bok. Jego kobieta była w podobnym stanie. Schowałam się za kolegą z klasy, żeby tata mnie nie rozpoznał. Byłam zawstydzona, że to był mój ojciec.

Lubiłam się uczyć w szkole, szybko nadrobiłam zaległości i po dwóch latach dostawałam same piątki. Po lekcjach spędzałam czas w bibliotece, czytając książki i wykonując dodatkowe zadania. Bibliotekarka przyzwyczaiła się do mojej obecności, czasami nawet prosiła mnie o wydawanie i przyjmowanie książek od innych uczniów, kiedy musiała być gdzieś indziej.

Studiowałam dobrze, więc bez trudności dostałam się na uniwersytet. Wyjechałam do dużego miasta i zamieszkałam w akademiku.

Kiedy byłam na trzecim roku, moja mama zmarła. Babcia odeszła od nas już dawno, więc zostałam sama. Po ukończeniu studiów znalazłam pracę, gdzie poznałam swojego przyszłego męża. On również dorastał w biednej rodzinie, dlatego nie mogliśmy sobie pozwolić na pyszne wesele. Sprzedaliśmy dom po babci i mamei i kupiliśmy mieszkanie w mieście.

Kilka dni później zadzwonił mój ojciec. Dowiedział się, że dom został sprzedany, uzyskał mój numer telefonu od notariusza i zaczął żądać połowy kwoty, obwiniając mnie o chciwość i brak szacunku. Nie wziął pod uwagę jednego – dorastałam bez jego udziału i pomocy, a życie nauczyło mnie wielu rzeczy.

Zmieniłam ton mojego spokojnego głosu na podniesiony i zapytałam, co on zrobił, że powinnam go szanować, oprócz prezentu w postaci lizaka? Ojciec zamarł, wykrztusił coś w stylu: “Jestem twoim ojcem…”, ale poprosiłam go, żeby zapomniał o tym. Zmieniłam numer telefonu i usunąłam z życia osobę, która dała mi tylko cukierka…