Mamo, jeśli wypuścisz mnie z kąta, spróbujemy osiągnąć compromis – powiedział mój 6-letni syn

Postawiłam mojego syna do kąta. Zasłużył na to, uwierz mi. Po pierwsze, źle się zachował w przedszkolu i ubrudził wszystkie swoje ubrania plamami z trawy. Nie da się ich wyprać, będę nimi myła podłogę.

Po drugie, rozsypał cały nasz cukier na podłogę i powiedział, że to plaża. No że jesteśmy nad morzem, powiedział. A potem nakarmił naszego kota swoją zupką. A kot ma zakaz na zwykłe jedzenie – tylko karmę. Teraz mam problem z żołądkiem, to skutki jedzenia zupy.

Po ostatnim incydencie postawiłam go do kąta, żeby przemyślał swoje zachowanie. Ostrzegłam go, że teraz zabronione są kreskówki i słodycze. Postał cały czas w milczeniu, a późnej powiedział:

– Mamo, jak myślisz, o czym teraz myślę?

– Czy myślisz o tym, jak przeprosić?

– Nie, myślę o tym, że mam złe zdanie odnośnie swojej własnej mamie.

– Dlaczego tak uważasz?

– No, przede wszystkim z tego kąta w ogóle nie widać telewizora. A po drugie, w ogóle mnie nie rozumiesz.

– W sensie?

– No, wypuść mnie z tego kąta, spróbujemy osiągnąć compromis.

Zdziwiłam się. Taki już teraz są dzieci. Trzeba było go wypuścić i zorganizować negocjacje. Obiecał być posłusznym. Zobaczymy.