Maria postanowiła pójść na zjazd klasowy, ale najpierw musiała kupić sukienkę. Wciągnęła brzuch i udała się do przymierzalni

Maria weszła do sklepu z determinacją. Miała przed sobą trudne zadanie: musiała kupić sukienkę. Nie widziała swoich byłych kolegów z klasy od dwudziestu lat, dlatego chciała pokazać się z jak najlepszej strony.

Natychmiast została otoczona przez sprzedawczynie, ale Maria odrzuciła ich pomoc i sama przemierzała rzędy ubrań, przyglądając się asortymentowi.

Z potencjalnymi zakupami w obu rękach Maria udała się do przymierzalni. Najważniejszy moment właśnie nadszedł i oby wszystkie siły wszechświata jej w tym pomogły.

Stroje, które tak uroczo wyglądały na wieszakach, nie wyglądały równie uroczo na figurze Marii. Jej krągłe kształty nie pasowały do zamierzeń projektantów.

“Kto to tak szyje! Kto to szyje!” syczała zirytowana kobieta, patrząc z obrzydzeniem na kolejną obiecującą sukienkę, z którą wiązała swoje nadzieje.

Na wieszaku sukienka wyglądała bardzo elegancko, ale na Marii przypominała prawie szlafrok sprzątaczki. Materiał był ciasny w biodrach, tworząc obrzydliwą zmarszczkę na brzuchu.

Spośród rzeczy, których Maria nie zdążyła przymierzyć, pozostała tylko jedna sukienka. Maria spojrzała na nią z nadzieją i strachem.

Sukienka bardzo jej się podobała, idealnie pasowała do jej oczu, a styl był taki jak jej – głęboki dekolt i małe rozcięcie na dole. Ale ta sama sukienka budziła też jej największe obawy. Miała rozmiar pięćdziesiąt dwa, podczas gdy Maria nosiła rozmiar pięćdziesiąt cztery.

“Wygląda, jakby była stworzona dla mnie”, przekonywała sama siebie Maria, nieśmiało sięgając po sukienkę. Naprawdę chciała wierzyć w cud.

Ale cud się nie zdarzył. Zdradziecka sukienka wzięła ją w niewolę, gdy tylko naciągnęła ją na swój bujny biust. Maria nie mogła jej przesunąć ani w tę, ani w tamtą stronę.

Najgorsze było to, że nie mogła nawet opuścić w niej rąk. Gdy tylko trochę nimi poruszyła, usłyszała groźny trzask materiału. Przerażona tym dźwiękiem Maria zamarła.

Minuty mijały powoli, ale żadne rozwiązanie nie nadchodziło. Maria była zlana potem i łzami, ale sukienka nie chciała puścić swojej łatwowiernej ofiary. Maria tupała i próbowała podnieść znienawidzoną sukienkę opuszkami palców, ale ta nie chciała się poddać.

– Wszystko w porządku? – zatroskany głos sprzedawczyni dobiegł zza zasłony.

Maria, która jeszcze pięć minut temu nigdy nie zgodziłaby się na rozmowę o swoim wstydzie, wydała z siebie nieodłączny szloch. Nie miała już siły na samotną walkę z sukienką.

– Już idę – ostrzegła konsultantka i odsunęła zasłonę. – Utknęłaś?

Dziewczyna zaoferowała jej pomoc i zaczęła próbować zedrzeć sukienkę z klientki, ale bezskutecznie. Maria była spocona, a materiał podszewki przykleił się do jej ciała i jeszcze szczelniej okrył pechową klientkę.

Dziewczyna zawołała koleżanki o pomoc i sześć z nich próbowało ściągnąć nienawistną sukienkę z Marii.

– Zostało tylko ją pociąć – powiedziała najstarsza sprzedawczyni.

– A kto za to zapłaci?- wtrąciła jej koleżanka.

Maria oświadczyła, że nie kupi tej sukienki, która za chwilę może stać się jej całunem pogrzebowym. Jedna ze sprzedawczyń sarkastycznie zauważyła, że Maria sama ją wybrała, nikt jej nie zmuszał do zakupu, a oni nie chcą płacić ze swojej kieszeni.

Wywiązała się kłótnia, podczas której Maria tupała nogami i krzyczała, ale broniła swojego stanowiska. Postanowiono zostawić pomysł pocięcia jej jako ostateczność.

Sprzedawczynie ciągnęły, próbowały podnieść sukienkę, a nawet myślały o posmarowaniu Marii olejkiem. Ale podczas kolejnej desperackiej próby gwiazdy się wyrównały – Maria odetchnęła, materiał odpadł, a sprzedawczynie odeszły. Sukienka opuściła ofiarę z szelestem i pozostała w rękach sprzedawczyń.

Maria przecierała oczy i nie mogła uwierzyć, że jej męka dobiegła końca.

Szybko się ubrała, skinęła głową sprzedawczyniom w podziękowaniu i wybiegła z przymierzalni.

Bez względu na to, jak bardzo była wyczerpana tą przygodą, Maria była zdeterminowana, aby kupić sukienkę, której potrzebowała dzisiaj. Nie lubiła odkładać rzeczy na ostatnią chwilę.

Po wypiciu kawy i uspokojeniu nerwów, Maria poszła do innego sklepu. Tam były zupełnie inne style, których Maria jeszcze nie przymierzała. Jej uwagę przykuła jedna sukienka w szlachetnym srebrnym kolorze. Przyciągała wzrok swoją talią przypominającą gorset.

Sukienka była w rozmiarze pięćdziesiąt dwa. Maria zawahała się, ale zdjęła ją z wieszaka, dodała do pozostałych sukienek i skierowała się do przymierzalni.

“Wszystko trzeba mierzyć, w dzisiejszych czasach jest taki bałagan z tymi rozmiarami” – pomyślała Maria, ostrożnie zdejmując srebrną sukienkę z wieszaka.