Mężczyzna nie posłuchał rady żony i postanowił sam złożyć meble. Rano żona obudziła się i poszła obejrzeć dzieło męża

Piotr odrzucił śrubokręt i przeklinął. Kto pociągnął go za język, gdy głośno oświadczył w sklepie, że wszystko zbierze sam.

Wprawdzie żona szarpała go za rękaw i szeptała, że łatwiej byłoby mu zapłacić, niż zawracać sobie głowę, ale to nie były takie duże pieniądze. Jednak Piotr miał inny pomysł jak wydać 100 złotych!

Ha! Tylko 100 złotych, a o ile łatwiejsze byłoby życie! Ale nie, teraz to już kwestia honoru, żeby złożyć tę szafę z tej sterty patyków i śrubek.

Być może sytuacja byłaby mniej przygnębiająca dla Piotra, gdyby nie wyrzucił instrukcji montażu.

“Czy ja nie jestem mężczyzną, czy co? Czy nie mogę tego zrobić bez instrukcji?” – Piotr krzyknął na żonę, gdy ta nieśmiało poradziła mu, by nie spieszył się z wyrzucaniem instrukcji.

Teraz cierpiał. Spędził połowę wieczoru, próbując dowiedzieć się, co jest czym i czy wszystkie części są na swoim miejscu. Drugą połowę wieczoru spędził na szukaniu instrukcji w Internecie, w tajemnicy przed żoną.

Znalazł ją. Co prawda nie zawierała wszystkich szczegółów, a sama instrukcja była napisana po chińsku, ale wydawała się przekonująca dla Piotra. Zaczął składać mebel. Jednak nawet z tą instrukcją nie szło mu dobrze. Części nie chciały do siebie pasować.

Kilka razy Piotr musiał zaczynać wszystko od nowa. Jego żona nieśmiało wsunęła głowę, aby zawołać go na obiad, ale jego gorączkowe spojrzenie sprawiło, że pospiesznie wyszła z pokoju.

To była siódma godzina męki. Jego żona już spokojnie spała, a Piotr przysiągł sobie, że nie pójdzie spać, dopóki nie zmontuje tej szafy. Kim on jest, mężczyzną czy kimś innym?

Oczy mu już łzawiły i dwukrotnie upuścił ciężki śrubokręt na stopę, co na chwilę go pocieszyło. Podczas montażu udało mu się zranić kolano i złamać wkrętarkę.

Ile razy Piotr chciał się poddać i pójść do łóżka z ukochaną żoną, ale męska duma kazała mu zostać na miejscu.

“Weź się w garść, i złóż tą szafę! Jeśli ktoś był gotów złożyć ją za 100 złotych , to ty na pewno możesz to zrobić” – z takimi myślami Piotr rozpoczął nową rundę zmagań ze składaniem mebla.

“Niektóre części brakuje, niektóre w ogóle nie są potrzebne! Kto to projektuje!” – syczał przez zęby, aby wyrazić swoje oburzenie, ale nie obudzić żony.

Piotrowi trzęsły się ręce, oko mu drgało i bolała go noga. Kolano nieprzyjemnie chrupało, a w głowie dzwoniło jak w kościelnym dzwonie, ale był dumny z siebie. Przed nim stała szafa, którą sam zmontował! Bez instrukcji, bez wskazówek i za darmo!

Dobrą nogą wepchnął pozostałe niepotrzebne części pod sofę. Był niesamowicie dumny z siebie. Pozostało mu tylko czekać, aż żona się obudzi, żeby mógł na nią spojrzeć wzrokiem zwycięzcy i wygłosić swoje przemówienie.

Piotr usiadł na sofie, aby przemyśleć przemowę, która zawstydziłaby jego żonę za to, że nie wierzyła w jego siłę, ale nie zauważył, jak zasnął.

Piotra obudził krzyk żony. Stała w drzwiach i patrzyła na dzieło rąk ukochanego męża. Piotr rozłożył ręce na boki i ziewnął dumnie.

“Mówiłem ci, że sam to zrobię, ale mi nie wierzyłaś!” – spojrzał na żonę.

Ona tylko skinęła głową, nie odrywając wzroku od dzieła męża.

Jego żona podążyła za nim spojrzeniem i nadal przyglądała się szafie, którą zmontował jej mąż. Była trochę krzywa i z jakiegoś powodu tu i ówdzie wystawały gwoździe, ale wciąż stała i nie zamierzała się przewrócić.

– To nie jest zła szafa – westchnęła kobieta. – Tylko że miało być łóżeczko.

Ale nie powiedziała o tym mężowi, bo kocha swojego rzemieślnika ze złotymi rękami, nawet jeśli wywodzą się z nieodpowiedniego źródła