Moja siostra postanowiła sprzedać mieszkanie naszych rodziców, a potem kupić sobie nowy samochód. Nawet nie ma wynajętego mieszkania, i nie pozwolę jej wejść do mojego domu

W naszej rodzinie były tylko dwie osoby – ja i moja młodsza siostra, a różnica wieku między nami jest dość duża, prawie osiem lat. Kiedy dorosłyśmy, powiedziano nam, że nasi rodzice pozostawili swoje mieszkanie dla nas obojga po swojej śmierci, a okazało się, że mieszkanie zostało przekazane tylko młodszej siostrze.

Nie byłem zbyt zmartwiony, ponieważ trzy lata temu kupiłem własne mieszkanie, a moja młodsza siostra wciąż była na studiach, więc potrzebowała gdzieś mieszkać. Dlatego nie musiałem dyskutować o tym, że mieszkanie zostało przekazane tylko jej, a ja nie odziedziczyłem niczego.

Jedyną wadą mieszkania było to, że znajdowało się godzinę jazdy od centrum miasta. Dlatego nikt z pewnością nie chciałby kupić mieszkania po swoich rodzicach za wysoką cenę. Ale w okolicy, gdzie mieszkała moja siostra, kursowało wiele autobusów i tramwajów.

Wtedy moja siostra postanowiła, że musi sprzedać mieszkanie i przeprowadzić się bliżej miasta, ale wtedy powstrzymałem ją i zaproponowałem, żeby zamieszkała ze mną na jakiś czas i zrozumiała, jak się tutaj żyje, bo może potem zmieni zdanie, ale wtedy dopiero zaczynała się osiedlać w pracy.

Być może w porę zastanowiłaby się i zdecydowała się mieszkać w okolicy, a nie w hałaśliwym centrum miasta. A wtedy mogłaby sprzedać mieszkanie i nie potrzebowałaby mieszkać bliżej mnie.

W rezultacie siostra, bez zastanowienia, sprzedała mieszkanie i kupiła sobie drogi samochód zagranicznej marki, ale nie wzięła pod uwagę faktu, że nie ma już miejsca do mieszkania. Ale teraz jeździła drogim zagranicznym samochodem.

Później znalazła sobie małe mieszkanie jednopokojowe, które również znajdowało się w okolicy, ale teraz mogła jeździć swoim własnym samochodem. Wtedy zdała sobie sprawę, że będzie musiała wydać dużo na paliwo i lepiej dla niej było po prostu jeździć autobusem niż wydawać prawie połowę swojej pensji na samochód.

Powiedziałem jej, że tak właśnie się to potoczy, ale zignorowała moją radę, aby spełnić swoje marzenie, które mogłaby zrealizować za dwa lata. Zamiast tego miałaby swoje własne mieszkanie i nie musiałaby płacić czynszu. Teraz prosi mnie, abym pozwolił jej mieszkać u mnie przez kilka miesięcy, ale odmówiłem, ponieważ popełniła błąd, a ja nie mam z tym nic wspólnego.