Po co mi kuchnia? Wolałabym zrobić kolejny pokój zamiast niej!

Ta historia dotyczy mojej byłej koleżanki ze szkoły. Ona i jej mąż niedawno wzięli kredyt hipoteczny na mieszkanie. Od razu po tym zaczęła remontować mieszkanie. Ale po dowiedzeniu się, co dokładnie przebudowała, byłam w ogromnym szoku.

I to pierwsze, co rozmontowała, to kuchnia! Zdecydowała się zrobić zamiast niej kolejny pokój. Nie pozostały żadne szafki nocne ani kuchenka, tylko mikrofalówka, czajnik elektryczny i naczynia. Przy okazji, była już długo po ślubie, nie mieli dzieci, więc nie było potrzeby gotowania jako takiego.

Już wcześniej często chodzili na posiłki do restauracji i po zakupie mieszkania zaczęli po prostu zamawiać jedzenie na dowóz do domu. Uzasadniała to faktem, że ona i jej mąż pracują od rana do wieczora, a po powrocie do domu nie ma energii ani chęci do gotowania. Na przekąskę kupowali różne bułki, chipsy, pasty do chleba.

Potem jej historia bardzo mnie zaskoczyła! A co z czyszczeniem kuchni? No, po chwili zastanowienia zdałam sobie sprawę, że jest to możliwe i sensowne, skoro nie gotują, tylko zamawiają jedzenie, to lepiej przerobić kuchnię na drugi pokój. Przecież ich mieszkanie było jednopokojowe.

Ale ja osobiście nie jadłabym ciągle kupowanego jedzenia. Ja jem je tylko w pracy, ale w domu lepiej gotować samodzielnie. Zresztą, lubię gotować. Cóż, ci, którzy nie lubią, szukają swoich własnych rozwiązań.

A jakie jedzenie preferujesz? Domowe czy z dostawą do domu?