Przeżyliśmy z mężem razem około 30 lat, ale on wystawił na sprzedaż mieszkanie i znalazł sobie nową żonę

Chciałabym opowiedzieć historię mojej cioci, która jest dość smutna, ale mimo wszystko chciała się nią podzielić, ponieważ ciekawi ją, co myślą o tym inni.

Moja ciocia Natalia miała stabilną pracę w jednej fabryce. Zatrudniła się tam od razu po ukończeniu studiów w kolegium. Na początku nie miała zbyt dużego doświadczenia, ale z czasem zintegrowała się z zespołem i nawet znalazła sobie kilka przyjaciółek. Potem Natalia poznała elektryka o imieniu Waldemar, który był od niej starszy tylko o kilka lat.

Po kilku miesiącach związku zrozumieli, że są bardzo podobni i mają praktycznie takie same zainteresowania, więc pobrali się i prawie od razu Natalia zaszła z nim w ciążę. Kiedy urodziła się córka, Natalia i Waldemar nie planowali na tym poprzestać, i kilka lat później pojawił się syn. Wtedy mieli już mieszkanie jednopokojowe. Po dziewiątym roku małżeństwa mieli już czwórkę dzieci: trzy dziewczynki i jednego chłopca. Dla wielu osób było zazdrosnym widokiem na tę piękną rodzinę, gdzie wszyscy się kochają i pomagają sobie w trudnych chwilach.

Problemy wychowawcze nie były dla małżeństwa żadnym wyzwaniem i zazwyczaj nie kłócili się. Mieli czteropokojowe mieszkanie, które dostały od zakładu, w którym Waldemar i Natalia pracowali. Ale gdy przyszedł czas na prywatyzację mieszkania, zostało ono zarejestrowane tylko na Waldemara i nikt nie protestował, wszyscy byli z tego zadowoleni.

Po przejściu na emeryturę praktycznie wszystkie dzieci już się rozjechały, została tylko najmłodsza córka, która kończyła naukę i mieszkała w takim przestronnym mieszkaniu z ojcem i matką. Dzieci nie zapominały o rodzicach i prawie co weekend zbierały się w dużym składzie, przywoziły swoje rodziny do babci i dziadka, żeby się nawzajem spotkać i pokazać rodzicom swoje wnuki.

W tym czasie Waldemar nadal pracował, ale już w pobliżu domu, żeby nie musieć chodzić daleko. Na nowej pracy spotkał dziewczynę, która była samotna i znacznie młodsza od Waldemara, prawie o piętnaście lat. Mąż zaczął zdradzać Natalię, ale trzymał to w tajemnicy i nikt z rodziny w ogóle nie podejrzewał, że coś takiego może się wydarzyć.

Trochę później Waldemar zaproponował żonie sprzedaż mieszkania, ponieważ praktycznie nikt już tam nie mieszkał, a pokoje w mieszkaniu stały puste, więc byłoby łatwiej każdemu kupić jednopokojowe mieszkanie, a resztę pieniędzy podzielić między dzieci.

Początkowo ciocia Natalia się nie zgadzała, ale potem naprawdę zastanowiła się, że tak młodsza córka będzie mogła mieszkać osobno, a inne dzieci wydadzą pieniądze tam, gdzie uważają za stosowne, zwłaszcza że dla dwóch emerytów wystarczyłoby nawet dwupokojowe mieszkanie. Ale gdy mieszkanie zostało sprzedane, wszyscy dowiedzieli się, co Waldemar miał na myśli. On w ogóle nie chciał przeprowadzać się do jednopokojowego mieszkania z żoną i nie zamierzał dzielić się pieniędzmi, które pozostały. Mężczyzna tylko powiedział, że od kilku lat miał kochankę.

W rezultacie pieniądze zostały wydane na prywatny dom z widokiem na morze, do którego Waldemar przeniósł się z nową żoną natychmiast, zostawiając Natalię bez niczego. Natalia była tak rozczarowana życiem, ponieważ nie spodziewała się takiego zdrady od najbliższej osoby, która jej pozostała.

Od tamtej pory minęło kilka lat, a o Waldemarze nie ma śladu. Nie utrzymuje kontaktu z żadnym członkiem rodziny, ponieważ wszystkie dzieci obraziły się na niego od razu i stanęły w obronie matki. Dobrze, że przynajmniej jedna córka mogła przyjąć matkę do siebie, ponieważ już kupiła przestronne mieszkanie i proponowała, aby matka tam została na zawsze, ale Natalii wydawało się, że tylko przeszkadza córce, chociaż nie było innej opcji.

Naprawdę nie rozumiem, jak można zdradzić tak bliską osobę… Przecież żyli razem aż do emerytury, w pełni sobie ufały, a pewnego dnia mąż zdradził swoją żonę. I jak po usłyszeniu tego być całkowicie pewnym, że mnie też kiedyś nie zdradzą? Nawet się zastanawiam, czy ktoś z moich bliskich nie ma zamiarów zdradzenia mnie?