Szczerze mówiąc, przez dwa lata próbowałam nawiązać relację z córką mojego męża z poprzedniego małżeństwa, ale w te święta sylwestrowe zostałam kompletnie i nieodwracalnie spalona. Moja cierpliwość się wyczerpała i nie będzie jej już w naszym domu

Kiedy poznaliśmy się z Andrzejem, miał już za sobą nieudane małżeństwo i dziesięcioletnią córkę. W tym czasie był już rozwiedziony od trzech lat, więc nazwanie mnie rozwódką byłoby zupełnie niemożliwe. Tam wszystko się dla mnie rozpadło bez mojego udziału.

Spotkaliśmy się na krótko, od razu decydując się na ślub. Przez pierwszy rok mój mąż nie nalegał na niezbędną komunikację z jego córką, i ja też nie chciałam. Dlaczego mam komunikować się z cudzym dzieckiem, które jest już wobec mnie wrogo nastawione?

I wiedziałam, że dziewczyna była wrogo nastawiona. Tam mama i babcia bardzo starały się ją przekonać, że ojciec ma teraz nową rodzinę, więc teraz nie będzie w stanie spełnić wszystkich jej życzeń.

To była czysta prawda. Po ślubie odbyła się poważna rozmowa z mężem na temat tego, że nie wypada wydawać prawie całej pensji na dziecko. Mąż dobrze zarabia, oficjalnie płaci alimenty, a bezmyślnie kupował wszystko, na co córka wskazywała palcem. To mi nie odpowiadało, bo mąż przynosił rodzinie żałosne resztki, których na nic nie starczało.

Udało się dojść do kompromisu i wsparcie finansowe dla Diany zostało ograniczone do “nieprzewidzianych wydatków”. Andrzej płacił alimenty, kupował drogie prezenty na święta, opłacił kilka wyjazdów bez grosza, ale przestał bezmyślnie wydawać pieniądze na córkę.

Moja ciąża miała na to duży wpływ. Mężczyzna zdawał sobie sprawę, że wkrótce będzie miał kolejne dziecko, o które będzie musiał się troszczyć. Nikt nie oczekiwał, że zapomni o swojej córce ze względu na nowe dziecko, ale trzeba znać umiar.

Kiedy urodził się jego syn, Andrzej wpadł na pomysł, żeby dzieci były ze sobą przyjaciółmi. Mnie ten pomysł wydawał się z góry skazany na niepowodzenie – po pierwsze, była duża różnica wieku, a po drugie, Diana miała negatywny stosunek do brata, bo przez niego nie mogła teraz wywierać wpływu na ojca w kwestiach pieniężnych.

Próbowałam to delikatnie wytłumaczyć mężowi, ale odmówił i na tym się skończyło. Powiedział, że to dla niego bardzo ważne, ponieważ oboje są jego dziećmi, kocha je jednakowo, poza tym są rodzeństwem. W rezultacie musiałam ustąpić, gdy mój syn miał około siedmiu miesięcy. Diana zaczęła przyjeżdżać do nas “bawić się z bratem”.

Od tego momentu musiałam jakoś porozumieć się z dziewczyną, nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Ale nie komunikowaliśmy się dobrze. Diana, która została tego nauczona przez matkę i babcię, postrzegała mnie jako wrogą.

Potem zauważyłam, że zaczęła celowo zadawać szkody – czasami “przypadkowo” stłucze mi perfumy, potem też “przypadkowo” wleje prawie całą sól do salaterki, potem brudnymi rękoma przejdzie po moim futrze.

Mężczyzna przypisywał to wszystko przypadekowi, ale z przebiegłej twarzy Diany jasno wynikało, że nie ma tam miejsca na przypadek – tylko chęć wyrządzenia krzywdy. Ale dzielnie znosiłam wszystko, aż Diana przekroczyła granicę podczas tych świąt noworocznych.

Po Nowym Roku Andrzej zabrał córkę na trzy dni, gdy jej matka postanowiła gdzieś wyjechać. Nie chciałam jej widzieć w święta sylwestrowe, ale co teraz zrobić, przyprowadziłam ją do domu, więc ona przyprowadziła mnie. Musiałam wcześniej martwić się o znalezienie dla niej prezentu. Mężczyzna wyparł się, twierdząc, że nie rozumie rzeczy typowych dla dziewcząt.

Kiedy Diana była u nas w domu, zauważyłam, że mój syn zaczął częściej płakać i być nieznośny. Na początku nie mogłam zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi, a potem zobaczyłam, jak dziewczyna go popycha i szczypie.

W wieku prawie trzynastu lat powinna już wiedzieć, co jest dobre, a co złe, i czego nie wolno robić. Zareagowałem gwałtownie, podniosłem na nią głos, a w odpowiedzi usłyszałem, że chce nas rozdzielić, bo wtedy nie zabralibyśmy jej ojcu czasu i pieniędzy. Nie wiem, jak udało mi się jej nie uderzyć, prawdopodobnie dlatego, że miałem ręce zajęte trzymaniem syna.

To był moment, w którym zdecydowałem się, że już nie chcę widzieć córki mojego męża w naszym domu. Mój mąż był przeciwny temu, ale gdy zobaczył, jak potraktowała naszego syna, też zmienił zdanie. Porozmawiał z nią, a potem z jej matką. Od tego czasu nie widzieliśmy się, a ja nie żałuję. Przestaję widzieć się jako złoczyńca w ich oczach, a to jest dla mnie najważniejsze.