We śnie zmarły mąż Anny przyszedł do niej i zaprosił ją do swojego domu. Anna była bardzo przestraszona, ale zrobiła to, o co prosił

Pewna kobieta miała męża, który nadużwał alkoholu. Jego żona próbowała go zmienić, ale nic nie działało. Życie było uciążliwe – jak żyć z takim człowiekiem? Wszystko przepijał, nie pracował, zachowywał się chamsko… A jego żona była spokojna, miła, wyrozumiała. I nie miała dokąd pójść. Mieszkali w małym pokoju w akademiku.

A potem jej mąż zmarł. Kobieta płakała, nie mówiła o nim złych rzeczy.

Poszła więc do kościoła, pomodliła się za męża. Posprzątała skromny grób na cmentarzu. Mężczyzna na zdjęciu wygłądał na wciąż młodego, przystojny, silny. Taki był na początku, choć lubił wypić…

A potem kobieta miała sen, jakby to nie był sen, ale jakby wszystko było prawdziwe. Przychodził do niej jej mąż, Michał, siadał na kraju kanapy i mówił:

“Przepraszam, Anno. Dziękuję, że posprzątałaś mój dom, jest ciemno i zimno! A kiedy sprzątasz, od razu robi się cieplej i jaśniej. A twoje modlitwy sprawiają, że czuję się lepiej, dziękuję. Nie spodziewałem się tego. I tak cię wysłucham, Anno, abyś została wynagrodzona za swoje przebaczenie. Przyjdź do mnie, a otrzymasz swoją nagrodę!”.

Anna obudziła się we łzach. Była przerażona. Każdy wie, co to znaczy, gdy zmarła osoba zaprasza cię do siebie i obiecuje coś.

Ale to był dzień, kiedy musiała iść na cmentarz. Anna wzięła rękawiczki, szmaty, sadzonki fiołków. Spakowała wszystko do torby i ruszyła w droge.

Podjechała autobusem na cmentarz gdzie spotkała bardzo miłego człowieka, który sprzątał grób swojej żony. Zmarła piętnaście lat temu. Byli razem od czasów szkolnych.

Mężczyzna nigdy więcej się nie ożenił i bardzo tęsknił za żoną. Chociaż był bardzo bogaty, zawsze chodził na grób sam. Sprzątał wszystko, mył pomnik własnymi rękami, sadził fiołki.

W nocy miał też sen, który później opowiedział Annie. Przyszła jego żona, młoda i piękna. Uśmiechała się. Powiedziała, że powinni iść na cmentarz, tam czeka prezent.

Mężczyzna również pomyślał, że nadszedł jego czas. Od dawna nie był zainteresowany życiem. Chociaż wyglądał na zamożnego i odnoszącego sukcesy, jego dusza bolała.

I tak poznali się Anna i Andrzej. Na cmentarzu. Najpierw razem sadzili i podlewali fiołki, potem zaczęli się spotykać, a następnie pobrali się. Bardzo do siebie pasowali. I zaczęli żyć szczęśliwie.

I modlili się razem za tych, którzy odeszli, ale jak inaczej? Ponieważ ważne jest również, aby ci, którzy odeszli, zostali zapamiętani w dobry sposób. Albo przynajmniej nie byli pamiętani źle, jeśli to możliwe…