Anna nie mogła znaleźć sobie miejsca, beształa męża, a on nie wytrzymał i ją zostawił. – Co ja narobiłam? myślała, aż drzwi się otworzyły

Anna krzyczała na swojego męża. Było to zrozumiałe, że była przestraszona i zdenerwowana. Mężczyzna ociągał się ze wszystkim, pytał ją, co kupić, rozpylał pastę do zębów na lustro w łazience, nie mył kubka i zostawiał go przy komputerze.

Anna krzyczała na niego, a on wciąż pytał i ociągał się. Stała się jeszcze bardziej zirytowana i wypowiedziała obraźliwe słowa. Oczywiście, nie chodziło o samego mężczyznę, lecz o frustracje związane z ogólną sytuacją. Była zdenerwowana, niespokojna i wściekała się na męża.

Potem włączyła pralkę, zawahała się, zapomniała wsypać detergentu… Przeklęła głośno i wyszła z łazienki. Ale jej męża już nie było. W mieszkaniu panowała cisza. Tylko pralka trochę hałasowała. Kubek został umyty i stoi schludnie w szafce. Ale jej męża nie ma.

Kobieta zadzwoniła na jego telefon. Telefon zadzwonił bardzo głośno w ciszy: leżał na kanapie. Telefon leży na kanapie, a męża nie ma.

Serce mocno jej zabiło: gdzie jest Jakub? Gdzie jest mój mąż?

Nie było go. Nie mógł znieść krzyków i wyzwisk, po prostu wyszedł i tyle. A ona została sama w niezrozumiałym i przerażającym świecie. Zupełnie sama.

To był prawdziwy strach. I prawdziwa niepewność, bezbronność. Siła natychmiast ją opuściła. Wszystko stało się bezsensowne, puste i obce. Anna zaczęła płakać. Ale bardzo cicho, bezgłośnie. Bo nie było nikogo, kto mógłby ją pocieszyć. I nie było nikogo, komu mogłaby się wypłakać.

W tym momencie rozpaczy otworzyły się drzwi, i wszedł mężczyzna. Właśnie wynosił śmieci.

– Co się stało? – zapytał, przytulając żonę do siebie, dlaczego płaczesz jak dziecko? Umyłam kubek, wyniosłem śmieci, a teraz idziemy do sklepu. Dlaczego płaczesz?

Żona przestała płakać. Po prostu mocno przytuliła męża. Zdała sobie sprawę, że są naprawdę straszne rzeczy. Nie trzeba ich nawet nazywać. One tam są. I pozwolić im przejść obok nas. A wszystko inne nie jest takie straszne.