Córka i jej mąż zaprosili nas do siebie, a także naszego najstarszego syna z rodziną. Była ciepła jesień, ostatni dzień pracy. Postanowiliśmy więc się wybrać

Córka i zięć mieszkali w prywatnym domu, więc zdecydowaliśmy się na piknik i grillowanie na świeżym powietrzu. Każda rodzina zrzuciła po 1000 hrywien. W sumie mieliśmy 3000 hrywien.

Kiedy mąż i ja przybyliśmy do dzieci, byliśmy zaskoczeni. Przecież za 3000 hrywien można było porządnie nakarmić 15 osób, a na stole były tylko owoce, ser i kiełbaski. Owszem, wszystko wyglądało pięknie i uroczo. Ale kiedy jest się głodnym, uroda nie ma znaczenia.

W ogóle nie było żadnego grilla, zamiast mięsa podano tanie kiełbaski. Czy nie mogli wybrać droższych i lepszej jakości kiełbasek? Być może nie.

Nie podobało nam się również to, że wszystkie przekąski były położone na ziemi. Jesteśmy w podeszłym wieku, więc było trudno dla nas schylać się za każdym razem.

Nie rozumiem, o co w tym chodziło. Czy pieniądze były niewystarczające, czy postanowili oszczędzać, czy może stali się skąpi. Tak nie wychowałam córki.

Kiedy mój mąż i ja gościmy kogoś, czy to dzieci czy znajomych, zawsze stawiamy nakrycia na stole i nie żałujemy naszej skromnej emerytury. Uważam, że powinno to być hojne i bezinteresowne. Jeśli nie możesz odpowiednio nakarmić swoich gości, to ich po prostu nie zapraszaj.