Czy to prawda, że współczesne dzieci nie mają dzieciństwa? Adam zdecydował, że tak. Chciał pokazać swojemu synowi, co oznacza szczęśliwe dzieciństwo. Wieczorem odbył poważną rozmowę z żoną

Adam stał przy zlewie i obierał jabłko. Jego żona niedawno przeczytała, że producenci spryskują swoje produkty różnymi szkodliwymi substancjami. Od tego czasu wszystkie produkty były nie tylko myte wodą z mydłem, ale także obierane, gdy tylko było to możliwe. Mówiąc dokładniej, sam Adam żuł jabłka tak, jak wcześniej, jedząc zarówno skórkę, jak i nasiona, pozostawiając tylko ogonek, ale dla jego syna jabłka musiały być obrane.

“Trzeba uczyć dzieci dbania o zdrowie od najmłodszych lat!” – powiedziała żona z autorytetem.

Ich syn pił tylko przegotowaną wodę, mył ręce tak często, jak to możliwe, chodził ostrożnie, rozglądając się uważnie we wszystkich kierunkach i nigdy nie biegał.

Nie bawił się na placu zabaw, ponieważ według jego żony był on wylęgarnią wszelkiego rodzaju niebezpieczeństw – można było spaść z huśtawek, piasek roił się od bakterii, a brudne dzieci innych ludzi z pewnością zaraziłyby czymś ich syna.

Spacery żony i syna przypominały spacery dwojga emerytów. Dziecko nie miało rowerów, hulajnóg ani rolek – wszystko to było bardzo niebezpieczne.

Były tylko najbezpieczniejsze sanki, na których synowi surowo zabroniono zjeżdżać z górki. Mógł tylko siedzieć cicho, podczas gdy jego matka lub babcia powoli ciągnęły sanki za sobą.

Adam wspominał swoje dzieciństwo, które nie miało tylu ograniczeń. Na podwórku wszyscy pili z tej samej butelki, bo było gorąco, lato.

I nikt nie myślał, że mogą być w niej jakieś zarazki. Nawet jeśli była z kranu, to i tak była zimna.

A jak dzielili się kanapką? Niektórzy chłopcy biegli do domu, “ryzykując wolność”, i przynosili kromkę chleba skropioną olejem słonecznikowym i posypaną solą.

Co to za higiena? Ręce wycierało się w spodnie, co nie czyniło ich czystszymi, a potem podawało się ten kawałek chleba, żeby każdy mógł go ugryźć. Zjedliśmy i poszliśmy budować bazę za garażami. To też nie było łatwe zadanie. Musieliśmy grzebać w śmietnikach, szukać odpowiednich materiałów, a potem przewozić podstawy.

Pewnego dnia znaleźli całą kanapę, którą próbowali przenieść do bazy. Nie udało im się jej przenieść do bazy, więc postanowili zabrać tylko poduszki.

Jak wykorzystywaliśmy babkę lancetowatą? Znalazłem babkę lancetowatą, zwinąłem ją i pobiegłem dalej. Piotr z sąsiedniego budynku kiedyś przez pół dnia biegał z nami z złamaną ręką.

Zastanawiam się, jak wspinano się na placach budowy. Tam jest tyle ciekawych rzeczy. Można znaleźć smołę i łupki, a to wystarczało na więcej niż jeden dzień.

Łupek był wyciągnięty do bazy i po prostu wrzucony do ognia, pięknie tam wybuchał. Oczywiście, należało to robić w takim miejscu, żeby odłamki łupka nie zarysowały nikomu samochodu, ale wtedy nikt o tym nie wiedział…

Adam z przyjemnością zamknął oczy, przypominając sobie swoje dzieciństwo. Jak wspólnie z chłopcami budowali zimową fortecę, a potem ją szturmowali, jak lizali huśtawkę na placu zabaw, zjeżdżali z góry na sankach i kartonach, rozrabiali w garażu.

Pamiętał pieczone ziemniaki przy ognisku, truskawki prosto z krzaka, biwaki z namiotami… Ale najbardziej żywe wspomnienia pozostały z jego dzieciństwa. Miał dobre dzieciństwo.

I wtedy Adam oblany zimnym potem zrozumiał. Co będzie pamiętał jego syn? Jak przez całe dzieciństwo spacerował z matką, trzymając się za ręce, po parku? Obrane jabłka i przegotowaną wodę? Adam postanowił, że musi to wszystko naprawić.

Adam z determinacją zgniótł nieobrane jabłko, wytarł ręce o spodnie i poszedł do pokoju syna. Chłopiec siedział spokojnie na kanapie, oglądając ulubioną kreskówkę, która została zaakceptowana przez jego matkę.

– Synu, czy kiedykolwiek widziałeś, jak wybucha łupek? – Adam zapytał go z rozbawieniem w oczach. Ku jego zadowoleniu, w oczach syna pojawiło się zainteresowanie. – Ubieraj się, zaraz ci to pokażę.

Wrócili do domu po zmroku, szczęśliwi, głodni, hałaśliwi, pachnący ogniskiem i trochę brudni. Syn opowiedział matce o ich przygodzie, a Adam pokłócił się z żoną z tego powodu, ale to już inna historia.