Daj im przepustkę, Donyu! Możesz mnie oceniać, możesz, ale zawsze nauczałem moją córkę, aby się nie poddawała

Moja najstarsza córka często była prześladowana w pierwszej klasie. Wtedy byłam w ciąży z drugą córką. Ciągle musiałam rozmawiać z rodzicami, których dzieci biły moje. Nawiasem mówiąc, nigdy nie angażuję się w słowne spory dzieci.

Regularnie przychodziła do domu posiniaczona lub brudna. Okazało się, że trzy dziewczyny razem ją biły w kącie. Nauczycielka nie reagowała, a nawet ją obwiniała (to już inna historia). Na szczęście nauczyciel się zmienił i teraz nikt się nie bije w klasie trzeciej.

Możesz mnie oceniać, możesz, ale zawsze nauczałem moją córkę, aby się nie poddawała. Nauczyciel z pogardą powiedział, że resztę można zdobyć tylko w sklepie. I wierzę: żyj z wilkami, wyjdź jak wilk.

Chodziłem do szkoły niedzielnej od 10 do 15 lat, gdzie uczyli mnie pokory i modlitwy za moich wrogów… I wiesz, do czego to prowadzi?

W wieku 14 lat pojechałem na obóz letni i umieszczono mnie w pokoju z trzema dziewczynami w tym samym wieku, z których jedna miała zaledwie 15 lat.

I tam te dziewczyny zaczęły mnie dręczyć. W nocy miejscowi starsi (16-18 lat) wchodzili do ich pokoju przez okno, pili i palili bezpośrednio w środku.

A co zrobiłem ja? Płakałem i modliłem się za nich, tak jak nauczono mnie w Biblii. W wieku 14 lat bawiłem się lalkami i byłem dzieckiem.

Po tym obozie (wywieziono mnie po tygodniu) zmieniło się moje spojrzenie na świat. Nawet walczyłem z nimi, bo siła szanuje siłę. Przestałem modlić się za moich wrogów i nie wystawiam drugiego policzka. I nie będę tego uczyć moich dzieci.

Chociaż mam w sercu pragnienie pokoju na świecie i jestem bardzo wrażliwą osobą, ALE… ale… ale… świat jest taki, jaki jest…

Co o tym myślisz? Dlaczego uczycie swoje dzieci? Czy podzielasz moje stanowisko?