Facet zaprosił Zosię do kawiarni na kawę. On sam zjadł smaczną kolację i zaproponował, że podzieli rachunek na pół. I na koniec chciał poprosić Zosię o podwiezienie

Spotkanie Kamila i Zosi miało odbyć się w parku. Po raz ostatni Zosia chodziła tak bez określonego celu. Kamil okazał się interesującym facetem, było z nim dużo do rozmowy, chociaż udzielał bardzo wymijających odpowiedzi na wiele pytań Zosi. To zaniepokoiło dziewczynę, ale nie na tyle, by przerwać randkę.

Jednak stopniowo zrobiło się zimno – na zewnątrz nadal była zima – a sam Kamil zaproponował, że pójdzie gdzieś i wypije kawę na rozgrzewkę. Zosia uznała, że to świetny pomysł. W kawiarni zamówiła kawę z sernikiem, a Kamil poprosił kelnera o pełny obiad, włączając w to nawet sałatkę.

Rozmowa nie była zła, Zosia była szczerze szczęśliwa z tego spotkania. Jeszcze nie rozmawiali o pieniądzach.

  • Umiem zarabiać i całkiem nieźle sobie radzę. Ale ogólnie nie rozmawiam o takich sprawach z nieznajomymi. Przykro mi, ale wciąż jesteś dla mnie obcy – powiedział Kamil.
  • Nie interesowały mnie nawet twoje pieniądze – zauważyła Zosia.

Pod względem finansowym wszystko było w porządku dla samej Zosi. Nie chodziło o to, że była szczególnie bogata, ale zawsze miała wystarczająco dużo pieniędzy dla siebie. Oprócz głównej pracy zajmowała się swoim ulubionym biznesem, co również przynosiło jej pewne dochody.

  • Sugeruję podzielić rachunek po równo.

Zosia była zaskoczona tą propozycją. Jedno, jeśli Kamil chciał, żeby zapłaciła za to, co sama zamówiła. Ale podzielenie rachunku na pół, gdy ich zamówienia miały zupełnie różne ceny, to już inna sprawa.

  • Niech każdy płaci za siebie, nie mam nic przeciwko.

Zaproszenie dziewczyny na kawę, a potem żałowanie wydanych pieniędzy, nie było dobre. Szczególnie że cena była niska. Tak myślała dziewczyna.

Kiedy mieli już wychodzić, Kamil powiedział:

  • Chcę cię zobaczyć.
  • Dziękuję, ale mój samochód jest zaparkowany niedaleko – powiedziała Zosia. W ogóle nie chciała nazywać tej osoby swoim gościem.
  • Którędy idziesz?

Kiedy Zosia odpowiedziała, mężczyzna rozweselił się.

  • Może mnie odbierzesz? Mieszkam niedaleko – wymienił dzielnicę, która rzeczywiście była blisko. Ale i tak trzeba było do niego podjechać całkiem spory dystans.

Zosia wcale nie była zadowolona z pomysłu, że będzie musiała zrobić okrężną trasę. Poza tym, w ogóle nie chciała mieć kontaktu z Kamilem.

  • I nie jeżdżę cudzymi samochodami. Przykro mi, ale wciąż jesteś dla mnie obcy.

Czy jej postępowanie było słuszne?