Jestem szczęśliwą kobietą, mam wszystko: mieszkanie, samochód, rodzinę, dobrą pracę. Ale jest jedna sprawa: mój mąż jest bardzo chciwy. W niedzielę w kawiarni wywołał awanturę z powodu rachunku

Mam 36 lat i mam wszystko, o czym inni marzą. Mianowicie własne mieszkanie, męża, samochód, trójkę dzieci. Czego jeszcze można pragnąć? Mam również doskonałą pracę – jestem zastępcą w urzędzie miasta.

Mój mąż to zwykły inżynier, więc różnica w naszych zarobkach jest ogromna. Oznacza to, że zarabiam dwa razy więcej niż mój mąż.

I ostatnio zauważyłam, że to zaczyna go irytować. Ale gdzie tu moja wina? Przecież nie ukrywam pieniędzy, wydaję je na całą rodzinę – na nas i dzieci.

Dlaczego być niezadowolonym? Inny mąż byłby zadowolony, że jego żona nie siedzi w domu, ale wnosi duży wkład w budżet.

Z moim mężem w ogóle nie można nigdzie pójść. Ostatnio byliśmy z dziećmi w kawiarni. To była ekskluzywna kawiarnia, żebyście zrozumieli. Zamówiliśmy pizzę, dla dzieci jeszcze ciastka i słodkie napoje. Całość kosztowała kilka setek.

Mój mąż zaczął narzekać i prawie krzyczeć na całą kawiarnię, że pracownicy wykorzystują zwykłych ludzi i jak nie wstyd im. Wstyd czułam naprawdę ja, bo przecież on wiedział, do jakiej kawiarni idziemy.

Chciwość męża przenosi się również na mnie i dzieci. Przez kilka lat nosiłam tę samą futrzaną kurtkę, pomimo mojego wysokiego zarobku. Wszyscy starają się kupować żonie i dzieciom wszystko najlepsze.

A potem postanowiłam wreszcie zmienić kurtkę, kupiłam nową za kilka tysięcy. W domu wybuchł straszny skandal, że niedługo zmuszę męża i dzieci chodzić nago i boso ze względu na moje wydatki.

A potem kupiłam dzieciom rzeczy na zimę – ta sama historia. Skandal do południa, i dzięki jego krzykom wszyscy sąsiedzi wiedzą o naszych problemach. Już nie wiem, co robić. Jak go przekształcić? Po co oszczędzać moje pieniądze, których mam więcej niż wystarczająco.