Kiedy mój mąż zajął miejsce na kanapie, a w domu zabrakło jedzenia, po prostu położyłam się obok niego

“Jak to się zdarza periodycznie w naszej rodzinie, mój mąż znów zdecydował się poleżeć na kanapie. Zrezygnował z pracy, bo tam nie docenili jego genialności” – opowiadała Jana.

“Takie zjawisko w naszej rodzinie to norma. Ja ciągle pracuję, stabilnie przynoszę wynagrodzenie do domu, a mąż żyje projektami, bo zawsze wie, że ja zapłacę za mieszkanie i kupię produkty.

Mój mąż uwielbia mnie chwalić przed naszymi wspólnymi znajomymi i rodziną. Na początku to jego zachowanie wzbudzało we mnie prawdziwą dumę, myślałam, że mnie tak docenia. Ale z czasem zrozumiałam, że przez ten cały czas po prostu mnie wykorzystywał…

Oczywiście pomagał mi w domu, ale na mnie zawsze spadało więcej obowiązków. Przekonywanie go do zmiany sytuacji nie pomagało. Mąż nie chciał iść pracować za 6 tysięcy złotych miesięcznie, uważał, że jest łatwiej siedzieć w domu.

Praktycznie zawsze był w stabilnej bezrobociu. Pewnego dnia moje nerwy pękły i gdy wróciłam z pracy, położyłam się obok niego. Przestałam prać, gotować jedzenie i sprzątać. Mąż milczał, ale był bardzo zaskoczony.

Mąż milczał, ale był bardzo zaskoczony. Ale jego zdziwienie wzrosło kilkukrotnie, gdy obudził się o 11 rano i zobaczył, że spokojnie śpię obok.

“Janka, spóźniłaś się do pracy!” – zaczął mnie budzić. “Sasza, zwolnili mnie. Byłam tak bardzo zasmucona, że nie miałam serca ci o tym powiedzieć. To był dla mnie tak silny cios, że nawet ruszyć się nie mogę. Chcę leżeć, nie trzeba mnie przeszkadzać. Lepiej idź sobie przygotować śniadanie!”

Oczywiście, nikt nie zamierzał mnie zwalniać, po prostu napisałam samą rezygnację, bo byłem bardzo zmęczona. Już tydzień leżeliśmy razem z nim na kanapie dosłownie w tym znaczeniu tego słowa.

Leżeliśmy tak aż nadeszła godzina x. Musieliśmy opłacić kredyt, a za trzy dni trzeba było zapłacić za mieszkanie i jedzenie było na granicy. Mąż powiedział, że musimy pilnie szukać pracy razem. Ja mu powiedziałam, że moja depresja jeszcze nie minęła, więc narazie leżę. A jeśli ma siłę, to niech idzie i szuka.

Mąż poszedł do pracy z wynagrodzeniem 8 tysięcy złotych miesięcznie. Ale planowane było podwyższenie.

Ja już odpoczęłam i zaczęłam szukać nowej pracy, ale nie takiej, żeby całą rodzinę nosić na plecach, tylko takiej, która będzie mi odpowiadać. Chcę wam powiedzieć, że na własnym gorzkim doświadczeniu przekonałam się, że jeśli mąż postanowi poleżeć na kanapie, to nie ma sensu robić skandali, a tym bardziej przerzucać na swoje barki wszystkie problemy rodzinne, po prostu połóżcie się z nim obok!