Młody chłopak, Kamil, kategorycznie nie chciał mieć dzieci, ale dziewczyna, Magda, zaszła w ciążę… i znalazła się na ulicy. “Oszukałaś mnie, nie jestem za to odpowiedzialny!”

To historia, w której nie ma niewinnych. Z jednej strony, jaka to rodzina bez dzieci, a z drugiej strony chłopak ostrzegał. Jak rada przyjaciółki zniszczyła parę na zawsze i stworzyła problemy.

  • … Ona doskonale wiedziała, że dziecko mi nie jest potrzebne! – mówi trzydziestoletni Kamil. – Od samego początku powiedziałem jej, że nie planuję być ojcem. Ona była zgodna, że może żyć bez dzieci! Przynajmniej na słowa! A sama to zaaranżowała!

… Kamil i Magda znaleźli się sześć lat temu na stronie randkowej.

Dziewczynie długo nie szło w życiu osobistym: przed Kamilem miała jakąś półdziecinową studencką miłość, która niczym się nie zakończyła, i długa cisza. Przy tym Magda była miła, gospodarna, urocza, domowa, z doskonałą figurą – ale jakoś nie mogła znaleźć mężczyzny, mimo że bardzo chciała.

Strona randkowa była kolejną desperacką próbą załatwienia swojego życia osobistego. I się nie zawiodła.

Związek rozwijał się szybko, po czterech miesiącach młodzi ludzie już mieszkali razem. Magda uważała, że jej się poszczęściło.

Kamil był niezawodny, odpowiedzialny, hojny, troskliwy, zachwycał dziewczynę różnymi romantycznymi gestami, w weekendy przynosił kawę do łóżka, rozpieszczał i nosił na rękach. Oboje zakochali się w sobie do szaleństwa. Wcześniej Magda nie wierzyła, że tak może być.

  • No wreszcie, masz swoje wymarzone szczęście! – cieszyła się za nią przyjaciółka. – I jakie! Prawdziwy książę na białym koniu. Zgadzasz się, było warto czekać…

Ta szczęśliwa wizja została zaćmiona jednym aspektem: Kamil kategorycznie nie chciał dzieci. A Magda, o dziwo, nie wyobrażała sobie szczęśliwego życia bez dziecka.

O swojej niechęci do posiadania potomstwa Kamil poinformował od razu, ale Magda jakoś nie przywiązywała do jego słów szczególnej wagi. Oczywiście, po tygodniu znajomości za dzieci myśleć i mówić za wcześnie. I po miesiącu za wcześnie. I po pół roku, kiedy się już dogadali, też za wcześnie.

Co z dziećmi? Trzeba się przystosować, przyzwyczaić do siebie, poznać się nawzajem…

Ale ani po roku, ani po dwóch pozycja Kamila w tej kwestii się nie zmieniła. O dzieciach nadal nie chciał myśleć ani mówić.

Magda robiła już wszystko, co mogła: starała się przekonywać, przekonywać, subtelnie pokazywać urocze dzieci na ulicy, nie naciskać, może dojrzeje, zgodzi się, że dzieci na razie nie są potrzebne…

  • … Mężczyzna nigdy nie będzie gotowy na dzieci! – radziła jej najlepsza przyjaciółka, która niedawno urodziła drugie dziecko. – Gdybym ja czekała, aż mój mąż dojrzeje, to do dziś byśmy bez dzieci żyli! A teraz on jest szczęśliwy i zadowolony, dziękuję mu za dzieci!…

Moja rada – nie czekaj i nie błagaj, tracisz tylko czas! Potem mu jeszcze podziękujesz. Weź sprawy w swoje ręce… Tak, tak! Pomyśl, jak! To proste!…

Okazało się, że to zadanie naprawdę nie jest takie proste: w trzecim roku wspólnego życia Magda, opuszczając oczy, smutno poinformowała Kamila o niezaplanowanej ciąży.

… Ani Magda, ani jej przyjaciółka-doradczyni nie oczekiwały tak burzliwej reakcji ze strony Kamila. Wrzeszczał jak ranny zwierz, przeklinał wszystko na świecie i biegał po mieszkaniu, pakując rzeczy Magdy do torby. Gdzie się podziała cała jego rycerska galanteria. W “niezaplanowanej” ciąży mężczyzna nie uwierzył nawet na minutę.

  • No uspokój się i przestań się denerwować! – próbowała namówić Magdę pewna znajoma, będąca na bieżąco z sytuacją. – To jest szok dla niego! Z powodu szczęścia! Jeszcze otrząśnie się. Przybiegnie się pogodzić, zobaczysz! Może nawet jutro przybiegnie…

Ale Kamil nie przyszedł pogodzić się ani następnego dnia, ani później.

… W odpowiednim czasie Magda urodziła dziecko, ustaliła ojcostwo przez sąd i wystąpiła o alimenty. Kamil teraz robi wszystko, żeby jak najmniej za nie odpowiadać. Zmienia pracę, idzie na szare zarobki, pracuje na umowach śmieciowych.

  • Z człowiekiem, który postępuje podle, nie ma co się zbytnio szarżować! – wzrusza ramionami Kamil. – Sama jest winna!

Magda z dzieckiem teraz żyje bardzo skromnie, praktycznie na granicy ubóstwa, u jej emerytki matki nie może za bardzo pracować i pewnie jeszcze długo nie będzie mogła. Pieniądze są jej bardzo potrzebne. Kamil jest świadomy tej sytuacji.

  • Kamil, ale tak też nie fair! – usiłują go pouczyć niektórzy zorientowani w sprawie znajomi. – Cierpi twoje dziecko…
  • Nie chciałem dziecka – obstaje Kamil uparcie. – Urodziła je – to nie był mój pomysł. Nie potrzebuję go! Magda urodziła je na własną rękę, nieuczciwie – nic mi za to nie jest! Ona postąpiła ze mną jak świnka – teraz ja mogę postępować tak samo!

Będę płacił alimenty sto grzywien, żeby mnie nie uznano za złośliwego niepłaczącego. Niech z tym żyje…


A wy zgadzacie się, że z nieuczciwą osobą nie warto postępować uczciwie? Czy Magda sama jest winna?

A może jednak Kamil to niemoralny typ?