Moja mama nie chce zajmować się wnukami, a ja muszę chodzić do pracy

Wychowuję troje maluchów samotnie, mój mąż zginął w pracy. Mieszkanie mam, ale nie mam żadnych dochodów, bo jestem ciągle na urlopie macierzyńskim. Świadczenie rodzinne nie wystarcza, bo trzeba i dzieci karmić, i opłacać rachunki za mieszkanie.

Początkowo brat mi pomagał, ale potem się ożenił i teraz sam ledwo wiąże koniec z końcem dla swojej rodziny.

Musiałam znaleźć pracę. Pensja jest niewielka, ale nie mam innego wyjścia. Myślałam, że zrezygnuję z przedszkola, aby zmniejszyć wydatki, a mama na emeryturze mogłaby się zająć wnukami. Ale odmówiła mi. Okazało się, że chce żyć dla siebie, nie ma ochoty zajmować się wnukami.

Mówi, że nie jest mi niczego winna i jej zdrowie jest słabe. Twierdzi, że sama mnie wychowała i ja powinnam polegać tylko na sobie. Mama twierdzi, że nie znosi dziecięcego płaczu, podnosi jej ciśnienie i boli głowa.

Ja tylko niewiele proszę, potrzebuję po prostu iść do pracy, ale ona nie chce mi pomóc finansowo.

Teściowa wyszła mi na przeciw, kilka razy w tygodniu opiekuje się dziećmi. Starsze dzieci już się do niej przyzwyczaiły, nie uważają mojej mamy za babcię. Teraz ona mówi mi, że przykro jej, że wnuki nie cieszą się jej przyjściem.

Pewnego razu rozmawiałam z nią przez telefon, a ona zaprosiła nas do siebie. Natychmiast powiedziałam dzieciom, a odpowiedź, którą usłyszałam, brzmiała:

  • Nie, zostanijmy w domu! U niej jest nudno, jedźmy do innej babci!

Mama udawała, że nie słyszała, prawdopodobnie nie mogła znaleźć słów. Ale od tamtej chwili często nas odwiedza, rozpieszcza wnuki prezentami i zabiera ich na weekendy. Teraz mogę spokojnie pracować, bo mama z przyjemnością zajmuje się chłopcami.