Moja teściowa była na mnie zła, ponieważ mój mąż postanowił świętować swoje urodziny bez niej.

Zawsze miałam normalne relacje z Teresą, matką mojego męża. Ma ona jednak dość trudną osobowość. Mój przyszły mąż ostrzegał mnie przed tym, zanim poznałam jego rodziców.

Ale jakoś zawsze udawało nam się zachować idealną równowagę z moją teściową, kiedy nikt nie ingerował w życie drugiej osoby. Mogłam pomagać jej nakrywać do stołu lub zmywać naczynia po posiłku. Mogła usiąść z dziećmi, gdy była pilna potrzeba.

Nikt nie ingerował zbytnio w niczyje życie. To był klucz do naszej komunikacji. Ale ostatnio stosunek mojej teściowej do mnie zmienił się diametralnie. Nie, nie zmieniła się w złą macochę z bajki. Po prostu dosłownie przestała się ze mną komunikować.

Tereza powiedziała, że nie powinnam już przyprowadzać do niej wnuków, bo to “nie moje dzieci, tylko twoje”. Moja teściowa nie odzywa się już do mnie ani słowem na wspólnych spotkaniach. Zupełnie jakbym już dla niej nie istniała.

Takie zachowanie stało się dla mnie kompletną zagadką. Przecież nie chciałam ani nie zrobiłam nic złego matce mojego męża.

Mój mąż wolał to zignorować. Kiedy zaczęłam z nim rozmawiać na ten temat, powiedział tylko, że na darmo się zadręczam i że jego matka zawsze dobrze mnie traktowała.

Po sześciu miesiącach ignorowania Teresa postanowiła zabrać głos. Mąż wrócił od matki, a teraz coraz częściej odwiedza ją sam, i opowiedział mi ciekawą historię.

Okazało się, że powodem były jego urodziny – pół roku temu skończył trzydzieści lat.

Zanim pojawiłam się w rodzinie i po tym, jak się poznaliśmy, każde przyjęcie urodzinowe wyglądało mniej więcej tak: goście, którymi byli wyłącznie krewni, ciotki i wujkowie, dziadkowie, siostry i bracia, zbierali się przy stole o ściśle określonej godzinie.

Celem święta było dużo jeść i pić. Alkohol kupowało się na skrzynki, a majonez na wiadra.

Kiedy mieliśmy dzieci, mój mąż praktycznie zrezygnował z picia.

Ponadto okazało się, że mój mąż nigdy nie świętował swoich urodzin z przyjaciółmi przez całe swoje trzydzieści lat. A jak się okazało, bardzo tego chciał. Tak więc, po przedyskutowaniu z nim wszystkiego, postanowiliśmy świętować jego pierwsze dorosłe urodziny w sposób, w jaki chciałby, a nie w sposób, w jaki jest to w zwyczaju.

Wynajęliśmy ośrodek rekreacyjny w pobliżu miasta. Urodziny mojego męża wypadają wczesną zimą. Większość naszych przyjaciół to już małżeństwa z dziećmi.

Grillowaliśmy kebaby na grillu, dzieci bawiły się na śniegu i lepiły bałwana. Wynajęliśmy gospodarza i DJ-a. Była świetna muzyka, a nawet mieliśmy mały quest z prezentami i zagadkami.

Było zabawniej niż kiedykolwiek! Podobało się zarówno dzieciom, jak i dorosłym. Mój mąż był zachwycony, nigdy wcześniej nie świętował swoich urodzin w taki sposób. Ja też się cieszyłam. Ale moja teściowa była obrażona!

Ponieważ to ja zorganizowałam całą imprezę, Teresa uznała, że jestem źródłem wszelkiego zła. Przecież zanim pojawiłam się w ich rodzinie, mój drogi mąż zachowywał się poprawnie i świętował zgodnie z oczekiwaniami. A ja wystąpiłam przeciwko systemowi!

Ale najbardziej obrzydliwe dla mojej teściowej jest to, że nie zaprosiłam jej na to święto. Bo to też jest jej święto. W końcu to ona urodziła dziecko! A teraz odebrano jej należny dzień i nigdy tego nie zapomni ani nie wybaczy.

W ten sposób można zrujnować relacje z teściową, nawet o tym nie wiedząc.