Moja teściowa nigdy nie przynosi prezentów wnukom, ale raz na miesiąc przesyła pieniądze na kartę

Halina uwielbia nasze dzieci. Teściowa często przyjeżdża do nas w gości, a czasem wnuczki zostają u niej na noc.

Kiedyś przynosiła im prezenty i zabawki. Nigdy nie brakowało kolorowanek i nowych zabawek. Aby ucieszyć wnuczki, Halina Leonardówna nie żałowała pieniędzy.

Córki radowały się prezentom. Jak wszystkie dzieci, zabierały wszystkie upominki i biegły do swojego pokoju, zapominając o gościu. To podejście jej się nie spodobało i wyciągnęła wnioski. Teraz przychodzi do nas z pustymi rękami, nawet nic nie kupuje do herbaty.

Dziewczynki zapłakały, bo bardziej oczekują prezentów niż samej babci. Starałam się im wyjaśnić, że babcię trzeba kochać po prostu tak, a nie oczekiwać prezentów, ale oczywiście nie posłuchały mnie. Obraziły się i zamknęły w swoim pokoju.

Rozmawiałyśmy z teściową na kuchni, i ona wyznała mi, dlaczego postanowiła złamać swoje zasady. Znalazła w sieci jakiś artykuł, w którym napisano, że jeśli często rozpieszczać dzieci prezentami, będą tylko ich oczekiwać, a ta osoba, która je daje, stanie się im obojętna.

Halina Leonardówna chciała spędzać czas z wnuczkami, a nie tylko cieszyć je zabawkami i słodyczami. Na pożegnanie dała mi 1000 złotych i poprosiła, abym coś kupiła dziewczynkom.

Ona jest bardzo wrażliwą i nieufną kobietą, zawsze martwi się i przejmuje.

Kiedyś usłyszała od przyjaciółki, że dla komfortowej atmosfery w domu trzeba myć wszystko od drzwi w kierunku okien, a potem wylać wodę z określonym zaklęciem. Teraz sprzątanie u niej odbywa się tylko według tej zasady. Nie zmusza mnie do kopiowania jej metod, po prostu dzieli się swoimi wrażeniami.

Chciałam oddać jej pieniądze. My z mężem nie potrzebujemy pomocy finansowej, a teściowa ma tylko jedną emeryturę. Dlatego nie zamierzałam wydawać tych pieniędzy na “kaprysy” córek, tym bardziej, że zachowują się źle.

Halina Leonardówna nalegała. Wezwałam męża.

Mąż próbował porozmawiać z matką, ale była kategoryczna. Powiedziała, że obrazi się na nas, jeśli odmówimy pieniędzy. Poddaliśmy się.

Od tego czasu co miesiąc przekazuje nam pieniądze na kartę, abyśmy kupili coś potrzebnego dla jej wnuczek. Kwota zależy od jej możliwości, od tysiąca do trzech. My z mężem nie ruszamy tych pieniędzy, są przechowywane na karcie bankowej. Potem dorzucimy tam jeszcze pieniądze i podarujemy jej na urodziny.

Halina Leonardówna, swoją drogą, miała rację – jej plan okazał się korzystny. Wnuczki teraz cieszą się z jej przyjazdu, bawią się z babcią i niczego nie żądają.