Nie chcę utrzymywać mojej dziewczyny! A ona nie chce zmienić się. Już nie wiem, co robić

Moja dziewczyna zarabia bardzo mało, nie wiem, jak jej zasugerować, że czas coś z tym zrobić. Ona mnie nie słucha. Podoba się jej żyć na moim koszt, a to mnie frustruje. Wydaje się, jakbym ją utrzymywał, a co z równością w związku?

Nie daję jej pieniędzy na wszystkie jej “kaprysy”, ale opłata za mieszkanie, rachunki, rozrywki, jedzenie – wszystko spoczywa na mnie. Ona wkłada zaledwie 30% do budżetu i uważa, że to w zupełności wystarczy, “przecież jest kobietą”.

Moich rodziców nauczyłem się zupełnie inaczej rozdzielać obowiązki, dlatego jej obojętność na naszą sytuację finansową mnie przeraża. Nie, nie sądzę, że wysokość zarobków może być przyczyną naszego rozejścia, ale jej lenistwo i bierność psują nasze relacje. Jak to się skończy? Sam nie wiem!

Moi przyjaciele mnie wspierają. Oni też budują związki z dziewczętami i mają ostro sformułowane kwestie materialne. Nie będę twierdził, czy związali się z biednymi lub leniwymi dziewczynami, ponieważ wszystko zależy od wychowania. Wielu z nich nawet się rozwiodło z ukochanymi z tego powodu, bo jednej osobie ciężko wszystko ciągnąć.

Różnica w poglądach na życie to główna przyczyna rozbieżności w związku.

W naszych relacjach problemem okazały się pieniądze. Jest mi przykro, bo do tej pory nie doszliśmy do wspólnego porozumienia. Przyjaciele doradzają mi zostawić tę dziewczynę i znaleźć taką, której wychowanie będzie adekwatne. Tylko ludzie starej daty uważają, że zarabianie pieniędzy powinno być obowiązkiem mężczyzny, a współczesne pary pracują razem dla wspólnego szczęśliwego przyszłości.

Jednak nie chcę się rozstać z nią. Kocham ją, ale chcę nauczyć jej oszczędzania, racjonalnego korzystania z pieniędzy i zwiększania dochodu. Wydaje mi się, że rozstanie to ostateczność w tej sytuacji.

Być może powinienem poradzić się mojej mamy. Ona może dobrać słowa, które nie urażą mojej dziewczyny. Ona jest liberalną i mądrą kobietą, powinna pomóc. Bo sam nie potrafię znaleźć podejścia do mojej dziewczyny. Potrzebuję kierunku, w którym będę się poruszać.

Jeśli nie uda się uratować naszego związku, nie będę smucić się, bo zrobiłem wszystko, co w mojej mocy. Może tłumaczę sobie mój niepowodzenie, ale nie widzę innego wyjścia.

Nie będę godzić się na jej bierną postawę, bo po ślubie sytuacja tylko się pogorszy. I nie chcę brać przykładu ze swoich przyjaciół – przecież nie będę rzucał ukochanej dziewczyny i szukał “wygodniejszej opcji” po każdej konfliktowej sytuacji.