Nie mam już przyjaciółek… zamężne przyjaciółki: jak zwalczyłam ich żądania rozwodu z mężem i rozpoczęłam nowe życie

Uważam się za naprawdę szczęśliwą osobę. Na czwartym roku studiów poznałam wspaniałego chłopaka, który oświadczył mi się na balu maturalnym. Tego samego lata pobraliśmy się i zaczęliśmy żyć razem. Niestety, jak to często bywa, musieliśmy zmierzyć się z ludzką zazdrością.

Przyjaźnimy się z Olgą i Heleną od czasów liceum. Przeszłyśmy wiele razem: śmierć rodziców Oli, złamane serce Heleny, moje problemy na uniwersytecie, aż do zagrożenia wyrzuceniem – nie wszystko pamiętam.

Wydawało mi się, że nic nie może być silniejsze niż nasza przyjaźń. Jako prawdziwe kobiety często spotykałyśmy się na herbatkach i dzieliłyśmy się wszystkim. Nie było między nami tajemnic. Już w pierwszych latach obie przyjaciółki wyszły za mąż i, jak mi się wydawało, osiągnęły spokojne życie rodzinne.

Ola i Lena poznały mojego męża na naszym weselu. Zrobił na nich duże wrażenie jako wybitna i elegancka osoba. Ola powiedziała: “Masz szczęście. Taki mężczyzna na pewno będzie zdradzał”, ale nie zwróciłam szczególnej uwagi na jej słowa.

Po ślubie wyjechaliśmy z Izaakiem na miesiąc miodowy do Paryża. Po powrocie pierwszą rzeczą, jaką postanowiłam zrobić, było spotkanie z przyjaciółkami w mojej ulubionej kawiarni, gdzie zostałam zasypywana krytyką: “Na pewno cię zdradzał; nie będzie chciał mieć dzieci i cię opuści; nie będziesz w stanie go utrzymać”.

Przyznam, że byłam bardzo zdziwiona, ale przypisałam to ich złemu nastrojowi. To był jednak dopiero początek.

Nie wiedziałam, co dzieje się w ich domach, widziałam ich mężów tylko kilka razy. Teraz podejrzewam, że wszystkie oskarżenia, które kierowali w stronę mojego męża, wynikały z ich własnego doświadczenia.

Za każdym razem, gdy się spotykałyśmy, nadal słyszałam oczerniające rzeczy na temat mojego męża. Podejrzenia zamieniły się w zmyślone historie, że rzekomo został widziany przez kogoś innego na ulicy, w kawiarni, prawie w hotelowym pokoju.

Przyznam, że na chwilę naprawdę prawie uwierzyłam, ale gdy zapytałam, kiedy go z kimś widziały, uspokoiłam się.

Właśnie wtedy jechaliśmy z nim do innego miasta. Pewnie zapytasz, dlaczego w ogóle nadal rozmawiać z takimi “przyjaciółkami”. Ale wybaczyłam im złe samopoczucie lub zły dzień i powiedziałam sobie, że są częścią mojej rodziny.

Po pewnym czasie dziewczyny przeszły do ataku i zaczęły domagać się rozwodu z moim mężem.

Rozmowy o rozwodzie pojawiały się przy każdym spotkaniu. Ola i Lena zapewniały mnie, że bez niego zacznę nowe, piękne życie, że teraz jestem nieszczęśliwa. Płakałam i nie wiedziałam, co robić. Na tym tle faktycznie zaczęłam coraz bardziej kłócić się z mężem, byłem psychicznie wyczerpana i coraz bardziej przygnębiona.

W końcu mój mąż nie wytrzymał i postanowił spotkać się osobiście z Olą i Heleną. Oczywiście sprzeciwiłam się temu, uważając to za zły pomysł. Ale spotkanie odbyło się.

Nie wiem, o czym rozmawiali, ale przestali się ze mną komunikować. Na początku było to smutne, ale potem zdałam sobie sprawę, że otrzymywałam tylko negatywność z tej komunikacji, że to dawno temu przestała być prawdziwa przyjaźń.

Izaak i ja zaczęliśmy znów żyć w harmonii, a potem niepostrzeżenie zaprzyjaźniłam się z dziewczynami z pracy, o których moi dawni przyjaciele również mówili bardzo niepochlebnie. Okazało się, że są bardzo zabawne. Życie znów stało się spokojne i radosne, a rok później nasza rodzina spodziewała się kolejnego dziecka.

Czasami ci, których uważasz za najbliższych przyjaciół, trują twoje życie z zazdrością. Ważne jest, aby w odpowiednim momencie przerwać kontakt z takimi toksycznymi osobami, niezależnie od tego, jak trudne jest to do zrobienia.