Pewien mężczyzna bardzo się spieszył i był zły na kierowcę przed nim, dopóki nie zdał sobie sprawy, że ten uratował mu życie

Pewien mężczyzna jechał drogą. Był bardzo zły, ponieważ przed nim jechał mały czerwony samochód. Jechał dość wolno, zachowując dozwoloną prędkość, mimo że droga była pusta! Niestety, wyprzedzenie było niemożliwe, gdyż droga była wąska i jednokierunkowa.

– Co za dureń prowadzi ten samochód! – złościł się mężczyzna, wyrażając swoje frustracje.

Wymieniał wiele obraźliwych określeń dla kierowcy małego czerwonego samochodu i życzył mu wszelkiego złego… Był pośpieszny, więc kto go prowadził?

Szedł za czerwonym samochodem przez długi czas. A potem dotarli do mostu, który się zawalił. Był to most nad drogą i zawalił się krótko przed przyjazdem tego mężczyzny.

Mógł się zawalić tuż pod samochodem. Na szczęście, służby specjalne były już na miejscu, oczyszczając drogę. Musieliśmy czekać.

Mężczyzna odwracał głowę, szukając małego czerwonego samochodu, który uratował mu życie, ale go tam nie było. Zniknął wraz z mężczyzną, którego nazwał brzydkimi słowami.

To był anioł. Wcześniej podróżował rydwanem, teraz prowadził samochód. Może tak to widzimy…

Jeśli coś przeszkadza nam w odpowiednim przyspieszeniu lub zrobieniu kroku, jeśli coś sprawia, że wahamy się i czekamy, nie spieszymy się – może to być ten mały czerwony samochód. Nie należy besztać osoby, która siedzi za kierownicą.

Nie powinniśmy krytykować tych, którzy “prowadzą rydwanem”. Musimy być cierpliwi i nie wciskać gazu do dechy. Po prostu czekać. Później zdamy sobie sprawę, że to nas uratowało