Rachunek na kilka tysięcy złotych. Jak zaradna dziewczyna oszukuje żonatych mężczyzn, którzy zakochują się w piękności

Niedawno przeszedł na emeryturę z wojska, kadencję odsłużył należycie. Ze względu na brak innej pracy w naszym małym prowincjonalnym miasteczku od kilku miesięcy tymczasowo pracuję jako taksówkarz. Pracując jako taksówkarz, możesz dowiedzieć się wielu ciekawych i po prostu oburzających rzeczy o swoim mieście i jego mieszkańcach! Opowiem jedną taką historię…

Cóż, nie zaskoczysz żadnego taksówkarza kobietami w pobliżu toru i ciągłymi wycieczkami do saun i hoteli. Mężczyźni nadal zajmują się swoimi sprawami na haju. Ogólnie rzecz biorąc, w nocy istnieje masowy obieg tych dwóch kategorii nie do końca przyjemnych osobowości.

Naprawdę cieszysz się, gdy w nocy dostarczane jest zamówienie od trzeźwo zakochanej pary, na przykład z ostatniej sesji filmowej lub z restauracji. Tak było do niedawna…

Jakoś stoję, czekając, aż klient wyjdzie z małej kawiarni na obrzeżach miasta. I nagle pojawia się wściekły facet, przeklina jakąś bardzo piękną dziewczynę, potem macha do niej ręką i wsiada do samochodu, cały wściekły. Nasz dialog trwa, najpierw pytam o jego towarzysza:

Ale oczywiście tankuje gaz! Nie czekaj na tę szaloną kobietę. Zgadnij, co mi się tutaj przydarzyło. Poznałem dziewczynę przez Internet. Dokładniej, sama mnie tam znalazła.
Śliczny, wręcz piękny, to dopiero model z „nogami od uszu”. Uprawia fitness, prowadzi zdrowy tryb życia, ładnie się ubiera, usta z kokardką i tak dalej. I wszyscy tak bardzo się mną interesują. A ja jestem facetem już żonatym, ale wiesz… niewielu mężczyzn potrafi się oprzeć.

Ogólnie zapraszała mnie do miejscowej kawiarni. Tutaj w tym, jak ona, “Flamingo”… . Usiedli i nie zamówili niczego konkretnego. Właśnie zamówiłem kawę i zapaliłem. Najpierw wypiła herbatę ziołową, potem tę samą i filiżankę kawy. I cały czas mi mówiła, że ​​bardzo mi się podoba, jak tylko zobaczyła moje zdjęcie w internecie i tak dalej.

Co ze mną? Jestem też człowiekiem. Moja żona od dawna nie prawiła mi komplementów. Jest rzeczą oczywistą, że nigdy w życiu nie spotkałem się z bezpośrednim odrzuceniem kobiet. A oto taki sukces, że piękna młoda kobieta nie może oderwać ode mnie wzroku! Więc roztopiłem się, nawet nie patrząc na jej zamówienie w menu. A potem jej wściekły tata dzwoni do niej, każe jej pilnie wracać do domu. Cóż, idź do domu, idź do domu, przynoszą nam rachunek.

Patrzę na ten rachunek i nie mogę uwierzyć własnym oczom: to więcej niż moja miesięczna pensja! Nawiasem mówiąc, pracuję na zmiany jako brygadzista w fabryce. Zaczynam się denerwować dziwnymi liczbami, a kelner uprzejmie mówi do mnie:

„Więc twoja żona zamówiła bardzo drogie pozycje z menu. Oto herbata z Nepalu, jakaś tam wysoka góra, sporządzona z rzadkich ziół i poświęcona przez nepalskich mnichów. Dwa kubki. A kawa też nie jest prosta. Kiedy uprawia się go gdzieś w Laosie, używa się specjalnych rzadkich białych słoni i ogólnie jest królewski.

Krótko mówiąc, powiedział mi coś, czego sam nigdy nie pomyślałbym o zamówieniu.

Patrzę na dziewczynę, nawiasem mówiąc, ma na imię Katya, mówię: Katya, dlaczego? „A ona jest we łzach, mówi, że nie wiedziała o cenach, nie patrzyła na ceny w menu. I w ogóle przeprasza obficie, ale nie ma pieniędzy i musi już iść, inaczej tata będzie walczył. Przyszli tu strażnicy, mówią, że trzeba zapłacić. Krótko mówiąc, musiałem zapłacić całą kwotę z karty. Cóż, niech sama wraca do domu, jak chce, nie chcę jej więcej widzieć.

To koniec jego historii. Zrobiło mi się żal faceta i poradziłem mu, żeby następnym razem wykonywał polecenia swoich towarzyszek. Ale na tym historia się nie skończyła.

Za kilka dni znowu odbiorę kolejnego faceta z tej kawiarni Flamingo. I znowu ta sama dziewczyna płacze, coś mu tłumaczy i biegnie z powrotem do kawiarni, jakby ją zdenerwował i tak dalej. Ten facet był już trochę pijany, więc był ostrzejszy i niegrzeczny. Wsiada do mojego samochodu i opowiada dokładnie tę samą historię:

Pytam ją, mówią, dlaczego zamówiłaś tak drogie drinki, a ona zdaje się nie znać ich cen. Właśnie zobaczyłem interesującą nazwę i postanowiłem spróbować. Nie patrzyłem na cenę. Oto Żanna!

Trochę nie zrozumiałem: „Więc Zhanna czy Katya?”. Pasażer twierdzi, że dziewczynka miała na imię Żanna. Oto jesteśmy, teraz wszystko jest jasne:

Dziewczyna jest w zmowie z kelnerami lub właścicielami kawiarni. Wyszukuje swoich „klientów” w sieciach społecznościowych w Internecie. Wychwala „polubił” i „zakochał się od pierwszego wejrzenia”, po czym ciągnie ich do tej właśnie kawiarni.

Cóż, wszystko zaczyna się całkiem normalnie, kawiarnia jest dość prosta, nie jest to droga restauracja. Specjalnie zamawia coś nierealnie drogiego, ale na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykły niedrogi napój, jeśli nie spojrzysz na menu. Potem szybko się to zbiega, rzekomo za sprawą telefonu od surowego i wpływowego ojca. Zysk!

Nawiasem mówiąc, nie jest faktem, że faktycznie pije naprawdę drogie drinki. Wymieszaj dowolne zioła do zaparzania z apteki i masz rzekomo rzadką herbatę, która jest droga, kto to sprawdzi? To ta sama historia o kawie.

Mój partner w pracy mówi, że też wie o tym „schemacie”. I ta Katya-Zhanna nie jest tam jedyna, po prostu mnie to samo spotkało. Większość złapanych po prostu wychodzi z kawiarni i nie mówi o tym taksówkarzowi, bo się wstydzi.

To opowieść o zwyczajnym życiu małego miasteczka, z którymi są setki. Co o tym myślisz? Czy istnieje jakaś kontrola nad takimi przebiegłymi dziewczynami, czy to one są winne temu, że pozwalają się zawstydzić w Internecie?