Teściową trzeba od razu stawiać na miejscu, bo wychodzi na głowę – Lena zacięła się na całe życie

  • Jak można tak się zachowywać wobec mamy? Przyjechaliśmy do was, a was nie ma w domu! Do Sylwestra półtorej godziny, musieliśmy wziąć taksówkę i pędzić do domu – oburza się Marta Kowalska.
  • Mama, mówiłem ci, że Sylwestra nie planujemy u was spędzać. Po co więc przyjechaliście? – usprawiedliwiał się syn, a synowa stała cicho.
  • Jeszcze nałożyłaś mnóstwo jedzenia, wiem, że u was zawsze jest pusto w lodówce! – kontynuuje kobieta.

Marta Kowalska zawsze przychodziła do dzieci bez uprzedzenia i nie słuchała nikogo. Synową w ogóle nie uważała za człowieka, ale Lena nie zwracała uwagi na teściową.

Rozumiała, że teściową trzeba od razu zatrzymać, bo inaczej będzie narzucać się na głowę. Marta Kowalska narzucała się wszystkim krewnym, ale synowa nie pozwoliłaby sobie na to.

Kiedy Lena i Wiktor jeszcze byli razem, od razu postanowili, że nie będą robić wielkiego wesela, bo umieli docenić pieniądze. Dziewczyna dobrze zarabiała i umiała oszczędzać, dbała o każdy grosz. Kupowała tylko to, co było naprawdę przydatne i potrzebne.

Wiktor, jej przyszły mąż, miał takie same poglądy, ale jego mama nie popierała młodej pary:

  • Jak to wesela bez rodziny? Jeszcze będą plotki krążyć, że ja żałowałam pieniędzy na wesele mojego syna! – skarżyła się na wszystko.

A przyszli małżonkowie marzyli o podróży, to było tak świetne. Planowali się pobrać w listopadzie i od razu wyjechać gdzieś w ciepłe kraje. W restauracji mogliby zjeść kolację z najbliższymi, po co organizować bankiet dla całego świata? Teściowa długo nie mogła się z tym pogodzić, ale niedługo się uspokoiła. Ale na krótko – potem wrzuciła nowy podstęp:

  • Weźcie Andrzeja ze sobą, od pięciu lat nie był na morzu.

Po tych słowach nawet teść się zachwiał. Andrzej to syn starszej siostry Wiktora. Długo temu oddała syna na wychowanie babci i zaczęła układać swoje życie. Lena wtedy zrozumiała, że marne jest spieranie się z Martą Kowalską, dlatego zamieniła wycieczkę na bliższe terminy, żeby szybciej wyjechać we dwoje. Chcieli rozpocząć remont przed wyjazdem, ale musieli poczekać.

Wiktor bardzo przejął się matką, nie chciał jej martwić, ale skłamał, że w biurze podróży pomylili daty, więc muszą polecieć wcześniej. Po przyjeździe wzięli kredyt hipoteczny na mieszkanie w samym centrum i zaczęli urządzać swoje gniazdko.

W grudniu teściowa poinformowała dzieci, że przyjdą w gości na Sylwestra, bo bliżej placu i więcej miejsca. Lenę oczywiście to poruszyło, bo absolutnie nie chciała świętować w towarzystwie teściowej. Było daremne opierać się decyzji kuzynki, musiała pogodzić się z decyzją matki męża.

Kilka dni przed Sylwestrem Lena gotowała i krążyła po sklepach, przygotowując się na przyjęcie gości. To było pierwsze święto w nowym mieszkaniu, dziewczyna chciała zaprezentować wszystkie swoje zdolności kulinarne. Teściowa przyszła, śmiała się, patrząc na świąteczny stół, i zaczęła wyjmować swoje pojemniki z sałatkami.

  • Nie dla nas te twoje zagraniczne przysmaki. Jaki Sylwester bez sałatki Olivier?

Lena nawet nie mogła znaleźć słów, tak bardzo się starała, a znów nic nie wyszło. Święto było niezłe, pomimo słów teściowej, wszyscy zjedli potrawy synowej na obie choćby policzki. Teść się upił, zasnął na kanapie, a młode małżeństwo pospiesznie uciekło do sypialni, bardzo zmęczyło ich to przygotowanie.

Teściowa chciała tańczyć, bawić się i iść na plac. Obudziła dzieci i zmusiła je do towarzyszenia. Kiedy Marta Kowalska zrozumiała, że poza bezcelowym tłumem nie zobaczy na placu nic nowego, zaczęła zbierać się do domu. Tam zasnęła.

A małżonkowie sprzątali, myli naczynia i postanowili, że nigdy więcej nie będą świętować Sylwestra w ten sposób. Dlatego w tym roku postanowili pojechać do przyjaciół na działkę, ale Marta Kowalska miała swoje plany…