Zmęczona trójką dzieci, gotowa zostawić je mężowi i nigdzie się nie ruszać. Ale mężczyzna też ich nie potrzebuje

Cześć przyjaciele.

Dziś mam dość przerażającą historię, z której trudno znaleźć właściwe wyjście.

Oto historia:

“Dzień dobry. Moje życie jest takie, że jestem gotowa podjąć radykalny krok. Jednocześnie nie mogę nikomu opowiedzieć o moim problemie i moich uczuciach, nikt nie zrozumie. A najprawdopodobniej zostanę potępiona, co sprawia, że jest jeszcze trudniej.

W sumie mam trójkę dzieci. Chciałabym powiedzieć, że mam męża, ale tak naprawdę to on ma mnie. Choć to właśnie mężczyzna jest głównym winowajcą, jeśli można to tak nazwać.

Przez kilka lat nasze małżeństwo było bezdzietne i mój mąż był z tego całkiem zadowolony, dopóki jego przyjaciele nie zaczęli mieć dzieci. I on, jak większość mężczyzn, chciał mieć swoje dzieci. Teraz rozumiem, że wcale tego nie chciał, po prostu wstydził się być odmienny.

Ja również nie specjalnie pragnęłam mieć dzieci, więc powiedziałam, że obowiązki rodzicielskie będą równo podzielone między nami. Mąż się zgodził. Urodziły się dwie córki. Mój mąż faktycznie pomagał, choć nie tak, jakbym chciała, ale nie wycofywał się.

A potem przyjaciel męża doczekał się trzeciego dziecka – wtedy poczułam potrzebę wyrównania rachunków z moim przyjacielem. Skoro mieliśmy dwie córki, pilnie potrzebowaliśmy “spadkobiercy”.

Mój mąż zawiódł mnie przez długi czas. Obiecał pomoc, finansowanie i wsparcie, oraz zapewnił, że moja wolność nie ucierpi.

W końcu urodziłam. I wtedy mąż zniknął. Nie tylko nie radzi sobie z synem, ale prawie nie interesuje się starszymi dziećmi. Praca – komputer – przyjaciele. Pozostałam sama z moimi dziećmi. Próbuję zmusić go do zaangażowania – płacz.

Jestem strasznie zmęczona. Wszystko spoczywa na mnie – dom, dzieci, praca, codzienność. Nawet babcia nie pomaga. Jestem gotowa wyjechać w nieznane i zostawić dzieci mężowi. Ale oto niespodzianka: kiedy próbowałam mu to zasugerować i go przestraszyć, to właśnie on jako pierwszy powiedział, że jest zmęczony, ma dosyć i myśli o rozwodzie. Oczywiście nie ma mowy o zabieraniu dzieci.

Ale jeśli zostanę sama z dziećmi, to będzie to prawdziwe dno. W zasadzie nie wiem, co robić. Nawet jeśli zdecyduję się na dom dziecka… ”

To jest historia. Jakie jest rozwiązanie, drodzy czytelnicy?