Aby uniknąć wizyty u teściowej, Andrzej wymyślił idealny plan. Ale nie poszło tak, jak się spodziewał

Andrzej leżał na łóżku, jęcząc i trzymając się za głowę. Jego żona, Anna, siedziała obok niego, spoglądając na męża z niepokojem.

– Och, jak to się stało? – zapytała Anna, potrząsając głową i ponownie zerkała na termometr. Termometr wskazywał temperaturę trzydziestu ośmiu stopni.

– Ktoś w pracy kichnął, i to jest efekt – szepnął Andrzej, ledwo wydobywając dźwięk z osłabionego gardła. Zaraz potem zachorował i kaszlał. Zmarszczył twarz i opadł na poduszki.

Andrzej zaczął odgrywać rolę chorego wczoraj wieczorem, tuż po powrocie z pracy. Skonsumował kolację, którą Anna przygotowała bez apetytu (przecież po drodze zjadł ogromną porcję shawarmy) i położył się do łóżka o ósmej wieczorem.

Choć czuł się dobrze, w weekend planowany był wyjazd do teściowej. e, tym silniejsza była jego sympatia.

Aby nie psuć tego ciepłego uczucia krewniaczego osobiście spotkaniem, Andrzej zdecydował się na udawanie choroby. W ten sposób zabił dwie muchy jednym ciosem: uniknął podróży do teściowej i zyskał trochę czasu dla siebie w domu.

W oczach Andrzeja pojawiały się różowe wizje wyjazdu żony – widział, jak śpi dłużej, spokojnie delektuje się obfitym śniadaniem z jajkami i kiełbasą zamiast owsianych ciastek. Potem mógł obejrzeć film akcji, którego Anna nie znosiła, a wieczorem planował wypić swój ulubiony napój, zjeść rybę i zaprosić przyjaciela na mecz piłki nożnej.

Takie myśli powodowały, że usta Andrzeja zaczynały się uśmiechać. Ale taki uśmiech nie pasował do jego roli “śmiertelnika”, więc szybko go stłumił.

Na szczęście, w odpowiednim momencie do pokoju wróciła Anna, niosąc szklankę wody i garść tabletek. W imię spokojnego weekendu bez teściowej, Andrzej musiał symulować połykanie leków, ukrywając je za policzkiem. Niektóre z tabletek były gorzkie, więc reakcja na twarzy Andrzeja była całkowicie naturalna.

Czekając, aż żona ponownie wyjdzie z pokoju, Andrzej zaczął aktywnie wypluwać tabletki. Ostatni raz Andrzej cierpiał z powodu podobnych głupot w szkole. Ale tym razem stawka była jeszcze wyższa.

Wiedział, co go czeka. Anna piła herbatę i jadła ciastka, podczas gdy Andrzej biegał po sklepach w poszukiwaniu kranu, wymieniał go, coś przykręcał, coś odkręcał, montował, demontował, i tak dalej. A wszystko to przy ciągłym narzekaniu i krytyce ze strony teściowej, która zawsze znajdzie coś do zarzucenia.

Andrzej wciąż nie mógł zrozumieć jasno, dlaczego to on wykonuje wszystkie te obowiązki, a nie brat Anny, który mieszkał dwie ulice dalej od matki.

Postanowił więc, że tym razem pozostanie w domu, nawet jeśli będzie musiał oszukać żonę. Andrzej próbował już po prostu powiedzieć “nie chcę jechać”, ale to tylko wywołało skandal, a żona Andrzeja była potem długo obrażona.

Tym razem będzie bardziej przebiegły. Andrzej jest inteligentny, umie się uczyć na błędach.

Usta Andrzeja znów zaczęły formować się w uśmiechu, ale wtedy drzwi zaczęły się otwierać, a Andrzej przybrał najbardziej żałosną minę, jaką tylko potrafił wyciągnąć ze swojego repertuaru aktorskiego.

– Mój biedny mężczyzno – westchnęła Anna, delikatnie klepiąc męża po głowie.

Andrzej zakaszlał, a potem jęknął cicho i przyłożył dłoń do czoła. W duszy Andrzeja pojawiły się wyrzuty sumienia, ale zdusił je – to nie był czas na sentymenty.

– Pójdę zrobić ci rosół i herbatę – Anna wstała z łóżka i opuściła pokój, zamykając za sobą drzwi.

Andrzej był z siebie dumny, udało mu się! Za dwie godziny Anna miała złapać autobus, co oznaczało – wolność na dwa dni! Z tą myślą Andrzej szybko zasnął.

Jego sen był lekki i przyjemny. Andrzej nie pamiętał, co mu się śniło, ale obudził się w doskonałym nastroju. Rozciągając się i spoglądając na zegarek, uśmiechnął się – autobus Anny odjechał godzinę temu, co oznaczało, że jego weekend właśnie się zaczął!

Andrzej skierował się ku kuchni, ale odgłosy dochodzące z niej zaniepokoiły go.

“Czyżby Anna zapomniała wyłączyć telewizor?” – pomyślał i zaczął szybko kroczyć w stronę źródła tych dziwnych dźwięków.

Ostrożnie zerknął do kuchni i ujawnił, że źródłem hałasu była sama Anna, która intensywnie coś kroiła.

– Dlaczego nie wyszłaś? – zapytał zachrypniętym głosem Andrzej, a w jego duszy zaczęły kiełkować złe przeczucia.

– Obudziłeś się? Dobrze! Chcesz rosół? – zapytała Anna, a potem zauważyła oczekujące spojrzenie męża i wyjaśniła. – Nie mogłam cię zostawić samego w domu, kiedy byłeś chory! Czym bym była za żona? A co, jeśli poczułbyś się gorzej?

Przyjemne ciepło rozpłynęło się w duszy Andrzeja. Jaka wspaniała żona, jak bardzo ją kochał! Podczas gdy Andrzej podziwiał swoją żonę, ona kontynuowała.

– Zadzwoniłam do mamy, wyjaśniłam sytuację i powiedziałam, że nie przyjadę. Ale zaprosiłam ją do nas, będzie za dwie godziny, w sam raz na wieczorny lot! Mama obiecała przynieść miód, nalewkę i…

Anna krzątała się po kuchni, a Andrzej opadł ciężko na krzesło

– Mówiłaś, na jak długo przyjeżdża twoja mama? – zapytał Andrzej ochrypłym głosem.

– Tylko na tydzień – spokojnie odpowiedziała Anna, nie zwracając uwagi na męża, który stał się bardzo blady.

Andrzej poczuł się naprawdę źle. Wszystko poszło nie tak.