Adam był niewierny swojej żonie i postanowił delikatnie jej o tym powiedzieć. Tylko ona nie chciała tej prawdy

Adam popełnił błąd i dręczyły go wyrzuty sumienia. Nie wiedział, jak dalej postępować. Od tamtej chwili minęło wiele dni, a on wciąż cierpi, nie mogąc znaleźć dla siebie miejsca. Boi się spojrzeć żonie w oczy. A potem zaczęły się problemy na poziomie psychicznym – jakby rozdwojenie jaźni. Teraz Adam nie jest już sam. W nim są dwie osoby, które kłócą się ze sobą.

Jedna z nich to optymista, który chce wyznać wszystko żonie, a druga to pesymista, który upiera się, żeby trzymać żonę w niewiedzy.

– Nie możesz tak żyć – powiedział optymista, który opowiadał się za otwartością i szczerością w relacjach rodzinnych, – nikt nie może tego znieść. Nie jesteś taki. Zdradzisz sam siebie. Lepiej się przyznać. To ułatwi sprawę.

– Tak-tak. Będzie łatwiej – zadrwił pesymista. – Tak. Opowiadasz jakieś bajki.

– Dlaczego bajkę?

– Nie słuchaj go, Adam. Nie słuchaj go. Posłuchaj mnie. Wiem, co mówię. Nie będzie łatwo. Marta nie wybaczy. Lepiej być cicho. Milczeć jak grób.

– Ja uważam, że ona mi wybaczy! – nalegał optymista. – Ona cię kocha. Wybaczy ci. Nie możesz po prostu milczeć.

– Ona nie wybaczy! Ale nie musisz się ze mną zgadzać. Rób, co uważasz. Ale pamiętaj, ostrzegałem cię.

– Nie słuchaj go.

– To nie ma znaczenia. Moja rola to ostrzec.

– Musisz być uczciwy, Adam. Inaczej nie będziesz mógł się wydostać z tego.

– Tak. Być uczciwym! Samemu. Bez żony, bez dzieci. To naprawdę świetne!

– Dlaczego samemu?

– Bo ona natychmiast go zostawi. Powiedziałem ci. Marta mu nie wybaczy.

– Jeśli wasza miłość jest prawdziwa, to ona ci wybaczy!

– Ha, ha, ha – pesymista odpowiedział powoli i sarkastycznie. Ale… Jestem zmęczony tymi kłótniami. Rób, jak chcesz. Niech będzie po twojemu. Ale pamiętaj, że cię ostrzegałem.

– Czyli twoim zdaniem lepiej milczeć, tak? I żyć dalej w kłamstwie?

– Milczenie nie jest kłamstwem.

– Hipokryto!

– Demagog!

Kłócili się przez długi czas. Cały miesiąc. W końcu doszli do wniosku, że muszą zapytać Martę. Wybaczyłaby Adamowi czy nie?

– Ale trzeba to zrobić delikatnie, – radził pesymista, żeby się nie domyśliła.

– Jasne, delikatnie – odpowiedział optymista.

Adam bardzo ostrożnie sformułował swoje pytanie i teraz z niepokojem oczekiwał odpowiedzi.

– Czy ci wybaczę, czy nie, jeśli tak się stanie? – zapytała Marta.

– Tak!

– Nie, oczywiście, że nie.

– Dlaczego? A jeśli to się stanie przez przypadek? Jeśli nie będzie między nami miłości? Jeśli minie miesiąc, a ja nawet nie będę pamiętał jej imienia? I co wtedy?

– I tak ci nie wybaczę.

– A mówią, że kiedy kobieta kocha, wybaczy wszystko.

– To prawda. Ale kiedy to zrobisz, zniszczysz naszą miłość. Przestanie istnieć. Zrozumiesz?

– Czyli twoim zdaniem lepiej milczeć, jeśli się to zdarzy? Czy tak?

– Lepiej milczeć.

– Ale ja wtedy będę cierpiał! Będę cierpiał! To cię nie obchodzi, Marto?

– Po pierwsze, nie będę wiedziała, że cierpisz. Po drugie… Trzeba zrozumieć, że to cierpienie jest twoją karą za zdradę.

– Czy to nie jest zbyt surowa kara, Marto, jaką wymyśliłaś dla mnie? – Adam zapytał z tragicznym tonem.

– Czas pokaże – odpowiedziała Marta.

“Co powinienem zrobić?- zastanawiał się Adam. To jest złe i jeszcze bardziej złe. Jeśli będę szczery, stracę żonę. Jeśli będę milczał, stracę zdrowie psychiczne. Co mam zrobić?”

Adam wybrał drugą opcję. Zaczął żyć, ukrywając przed żoną straszną prawdę.

Miesiąc później Marta złożyła pozew o rozwód.

– Dlaczego, Marto?

– Nie mogę patrzeć, jak cierpisz – odpowiedziała. – Myślałam, że mogę, ale jednak nie mogę. Być może wymyśliłam zbyt surową karę.