Członkowie rodziny Andrzeja potępiali go: co to za rzecz, samowystarczalny mężczyzna w podeszłym wieku opuszcza rodzinę i żeni się z pielęgniarką?

Andrzej był oceniany przez wszystkich. Na starość opuścił rodzinę i ożenił się z pielęgniarką. Opowiem ci, co się stało, a potem zdecydujemy, czy go potępić.

Andrzej prowadził swoją przychodnię, gdzie przyjmował pacjentów. Był doskonałym specjalistą, a klinika, którą prowadził, była duża. Zarabiał sporo pieniędzy. Jednakże, czuł się źle: doznawał duszności, odczuwał bóle serca, cierpiał na zawroty głowy, bezsenność…

Był bardzo zmęczony, praca z chorymi była uciążliwa. Jednak potrzebował wielu pieniędzy: wybudował sobie obszerny dom z ogrodem, zakupił samochody dla wszystkich i co roku je modernizował. Posiadał również mieszkania.Był również w trakcie budowy dwóch kolejnych domów: jednego dla swojej córki i jednego dla syna Kupił również konia dla córki. Ten koń okazał się wyjątkowo kosztowny. Posiadanie konia nie jest tanim zainteresowaniem.

Osobiście, uważam, że krowa byłaby lepszym wyborem. Dostarcza mleka i śmietany. Mimo to, kupił konia, na którego córka naciskała. I po tym zakupie poczuł się źle, wpadł w depresję. Ledwo chodził, przestał jeść i spać. Miał mroczne myśli, raz nawet połknął całą paczkę tabletek.

Rodzina skontaktowała się z innymi znajomymi lekarzami, a on zaczął się czuć lepiej. A potem jego syn i żona mocno chwycili go pod ramiona i zabrali do pracy, do pacjentów. Zaczęli uważnie obserwować innych lekarzy, aby ci nie zaczęli wkładać pieniędzy do kieszeni. Zaczęli go więc wozić do pracy jak wróble stracha.

W pracy ożywał nieco i wykonywał swoje zawodowe obowiązki jak automat. Jego cera przybrała niebieskawy odcień. Musiał pracować, dostarczać jedzenia koniowi. Koń był głodny!

W klinice pracowała pielęgniarka Anna, o piętnaście lat młodsza od Andrzeja. Znała go od dawna. Zaczęła go leczyć, podawała kroplówki, witaminy, wykonywała badania.

Andrzej poddawał się jej instrukcjom. Został wyleczony. Rumieniec zagościł na jego policzkach, oczy nabrały blasku, mowa stała się bardziej wyrazista. W końcu opuścił rodzinę, pozostawiając dwa niedokończone domy i konia. Zamieszkał w jednopokojowym mieszkaniu Anny. Spacerowali razem w weekendy po parku…

Rodzina skrajnie go potępiła, zabrali mu majątek – dawno temu przepisali go na siebie. Andrzej zaczął dostawać rentę i czasami konsultować się z dawnymi pacjentami.

To historia “zdrajcy”, jak nazywali go żona i dzieci. Jednakże osobiście trudno mi go potępić. Pomimo tego, że opuścił rodzinę i konia, którego miał opiekować się.