Dobry obiad – wspaniałe rozwiązanie problemów rodzinnych. Przetestowałam to na sobie

Latem pokłóciliśmy się z mężem. Powiedzieliśmy sobie różne rzeczy. Rozeszliśmy się w różne strony. Mąż najpierw usiadł do tabletu, żeby coś obejrzeć, a potem poszedł do kuchni. Przygotował kurczaka w panierce z ziemniakami i puree w ciągu półtorej godziny. Wyciągnęliśmy sok pomidorowy.

Podczas kolacji się pogodziliśmy. Wyjątkowo boska była ta kurczaczyna.

Pierwszego września znów się pokłóciliśmy z mężem. Sytuacja z kuchnią się powtórzyła, z tą różnicą, że tym razem on przygotował leniwe gołąbki. Otworzyliśmy półsłodkie wino. Znów się pogodziliśmy podczas kolacji.

Na dworze listopad. Bardzo miałam ochotę na jakieś smakołyki od męża i nie chciało mi się stać przy kuchence, ale jednocześnie nie miałam ochoty na kłótnie.

Leżymy z mężem w niedzielę, odkładając moment wstawania. Powiedziałam mężowi, że bardzo chciałabym jakieś słodkości od niego. Mruknął coś pod nosem, ale poszedł sprawdzić przepisy ze słowami: “Dobra, tym razem obejdziemy się bez marudzenia”.