Główna oznaka miłości w wieku dorosłym: mądre włoskie przysłowie

Jak to było kiedyś? Za oknem stał mężczyzna z bukietem, więc był zakochany. Przyjmij jego ofertę, jeśli go lubisz. Albo odrzuć, jeśli nie jest miły.

Teraz wszystko się zmieniło. Fora i strony internetowe są pełne informacji o tym, jak rozpoznać prawdziwą miłość i odróżnić ją od fałszywej. Co sprawdzać, jakie pytania zadawać. Jaki jest tego cel? Aby dokonać właściwego wyboru.

Na przykład, oto trzy zdania młodego mężczyzny, od którego powinnaś uciekać bez oglądania się za siebie:

“Lubię mieszkać z mamą.”
“Mam pożyczki, nie stać mnie na rozpieszczanie cię.”
“Nie jestem gotowy na odpowiedzialność, jestem tylko dzieckiem.”

Ale wydaje mi się, że to, co mylimy z postępem, psuje wszystko. A kiedy jesteś zajęta surowymi przesłuchaniami, szansa na przegapienie “swojej” osoby wzrasta. A potem jest dorosłość. I ma swoje własne “punkty”, na które trzeba zwrócić uwagę.

Na przykład mężczyzna nie słucha tego, co się do niego mówi, woląc gapić się w telewizor. Zjada najsmaczniejsze kawałki. Nie konsultuje się z tobą, nie pyta cię o zdanie na temat nadchodzących wakacji, sam decyduje o wszystkim, tylko stawia cię przed faktem dokonanym.

Płaci tylko za naprawy samochodu, a Ty jesteś odpowiedzialna za rachunki za media i internet. Przestał robić niespodzianki i prezenty.

Według ekspertów z takim mężczyzną trzeba zerwać – bezwzględnie i szybko – by znaleźć sobie innego. Tak, aby później niczego nie żałować: “Dla kogo spędziłam najlepsze lata mojego życia…”.

Ale są też niuanse. Co dać kobiecie, która wydaje miesięcznie ogromną sumę pieniędzy? Jak jej zadowolić? Tej, która przez miesiąc będzie oscylować między Włochami a Hiszpanią i nigdy nie będzie w stanie udzielić ostatecznej odpowiedzi. Może mężczyzna nie chce słuchać plotek, ale chce oglądać wiadomości.

A co z relacjami z rodzicami, dziećmi, rodzeństwem i przyjaciółmi? Ale skąd mamy wiedzieć, czy kochają nas szczerze, a co najważniejsze, czy my kochamy ich?

We Włoszech mówi się:

“Jeśli naprawdę kogoś kochasz, czujesz jego rany”.

Istnieje niewypowiedziana zasada: nigdy nie mów rodzicom o drobnych problemach i kłótniach z ukochaną osobą. Nowożeńcy kłócą się i godzą, a rodzice nie śpią przez trzy noce.

Kochające dzieci, zapytane przez rodziców: “Jak się masz?”, odpowiadają: “Nic mi nie jest!”. Dbają o swoje nerwy.

Czasami mówisz ukochanej osobie o swoich problemach, a ona wzrusza ramionami: “To wszystko bzdury!”.

A ktoś wzdycha i stara się pomóc. Dzwonią, pytają, troszczą się, oferują wszelkiego rodzaju pomoc.

Kiedyś mój kolega otrzymał telefon od swojej matki. Musiała jechać do szpitala na opatrunek, na ulicy był lód, a ona powiedziała mi, że już wczoraj upadła, ale wszystko było w porządku. Dziś nie ryzykuje samodzielnego chodzenia. Poprosiła syna, żeby ją podwiózł. Nie zajmie to więcej niż godzinę.

Syn skrzywił się: “Mam ważne rzeczy do zrobienia…”.

Obserwowałem go. Pisał z kimś SMS-a, dyskutował z kolegą o słynnym filmie. Musiałem przypomnieć mu o prośbie jego matki.

“Musisz iść do szpitala”.

Stuknął się w czoło: “Racja, zapomniałem”.

Niestety, rany matki nie odpowiedziały na jego prośbę.