I takie przyjaciółki się zdarzają. Wpływasz na nią zaufaniem, dzielisz się najskrytszymi rzeczami, a ona zalotnie podchodzi do twojego męża

Z mężem żyjemy już razem 6 lat. Oczywiście, że ten szalony zakochania z opaską na oczach minął, ale za to przez te lata nawiązaliśmy normalne zaufane relacje. W ciągu sześciu lat staliśmy się naprawdę bliskimi ludźmi.

Był okres, kiedy prawie się rozeszliśmy. Ale pozostaliśmy razem głównie dlatego, że zaczęliśmy mówić prawdę. Nie obrażać się i nie zarzucać sobie nawzajem roszczeń, tylko mówić prawdę. Jeśli czyjś związek jest w rozsypce, spróbujcie rozmawiać otwarcie. Wszystko albo ostatecznie się skończy, albo wręcz przeciwnie, naprawicie wasze relacje. Głównym czynnikiem jest umiejętność słuchania.

W zeszłym tygodniu w poniedziałek wieczorem, przy filiżance herbaty, mąż zaczyna mi opowiadać, że moja przyjaciółka (ta sama przyjaciółka z dzieciństwa, którą uważałam za prawdziwą) zalotnie się do niego odnosi. Pomyślałam, że to żart albo mąż źle zrozumiał. W moim kochanym jestem pewna. Przyjaciółkę od razu przeniosłam do kategorii znajomych.

I już w ten poniedziałek dzwoni telefon. Akurat piliśmy herbatę. Mężowi dzwoni ta sama przyjaciółka. Z rozmowy zrozumiałam, że ma tam coś zepsute: albo kran, albo prysznic. Mąż odmówił i odłożył słuchawkę. Tego samego wieczoru przyjaciółka usunęła męża z listy znajomych.

I takie przyjaciółki się zdarzają. Wpływasz na nią zaufaniem, dzielisz się najskrytszymi rzeczami, a ona zalotnie podchodzi do twojego męża.