Jak długo potrwają te “relacje”? Nie wiem, ale bardzo chciałabym, żeby nigdy się nie skończyły

Mam 33 lata, ale czuję się starsza. Należę do tych ludzi, którym fajnie jest być samemu, niż w otoczeniu przyjaciół. Mam jedną przyjaciółkę, a właściwie to… Nasza przyjaźń jest taka dziwna, że… również ona jest zamkniętą osobą, nie lubi pustych rozmów. Ale mam w niej stuprocentowe zaufanie. Jeśli przytrafi się jakiś problem, można na nią liczyć.

Długo sądziłam, że tak właśnie będzie wyglądało moje życie.

Z pracy wracałam o ósmej, podgrzewałam wcześniej przygotowany obiad, brałam kąpiel i siadałam oglądać serial. Wszystko się zmieniło, gdy przyprowadziłam do domu kolejnego chłopaka. I nie wiem, ale było coś w nim… Był inny niż wszyscy poprzedni. Nawet po obiedzie zmył talerz. Piliśmy herbatę, kiedy zaczęła się niezwykła rozmowa:

  • Jutro mogę do ciebie przyjść?
  • Możesz, może.

I to wszystko. Przyjechał następnego dnia. Dziwiło mnie, że przyniósł ze sobą dwie butelki pasteryzowanego mleka, miękkie wafle z mleczkiem skondensowanym. Prawie do późnej nocy oglądaliśmy razem filmy, piliśmy kawę z mlekiem i jedliśmy wafle. W stosunku do niego czuję dziwne uczucie: jakby nie miłość, ale dziwnie ciepło i przytulnie z nim. Nie jest wyczerpujący. Wydaje mi się, że mu też podoba się być obok mnie.

Jak długo potrwają te “relacje”? Nie wiem, naprawdę… Ale bardzo chciałabym, żeby trwały dłużej.

Czasami mam wrażenie, że on mnie uzupełnia. Zwierciadlany obraz. Mówimy ze sobą niewiele. Ale nam razem tak fajnie. To niewyrażalne uczucie być przy kimś bliskim i zwyczajnie milczeć.