Kiedy jesteśmy szczęśliwi, obejmujemy. Kiedy jesteśmy nieszczęśliwi, chodzimy po sklepach

Zauważyłeś, że kiedy jesteś smutny lub przygnębiony, chcesz iść do sklepów? Problem leży w tym, że nieświadomie wmówiono nam fałszywą obietnicę, że jeśli kupimy pożądany przedmiot, natychmiast staniemy się szczęśliwi.

Ta idea nie jest nowa, zaczęto ją aktywnie promować po Drugiej Wojnie Światowej. Stała się niemal podstawową formułą społeczeństwa: “Kupić – być szczęśliwym”. Czyli szczęście jest ściśle związane z możliwością zakupu czegoś nowego i błyszczącego. A to z kolei wiąże się z pieniędzmi: czy starczy ci ich na spełnienie wszystkich marzeń i pragnień?!

W ten sposób pojawia się iluzja, że szczęście można kupić. To taka “szczęśliwość zakupów”. Jeśli masz duży i nowoczesny telewizor na pół ściany – natychmiast stajesz się szczęśliwszy. Lub jeśli masz na sobie drogie ubrania z modnego sklepu, to musisz po prostu promieniować szczęściem. A jeśli kupisz prestiżowy samochód – to już prawdziwy sukces i szacunek.

Najsmutniejsze jest to, że na pierwszy rzut oka może to wydawać się czystą prawdą. Przecież naprawdę miło jest przejechać się ulicą w drogim garniturze i nowym samochodzie, czyż nie? Ale to nie tak.

“On należy do tych ludzi, którzy spędzają całe swoje życie w pracy, którą nienawidzą, żeby zarobić pieniądze i kupić rzeczy, których nie potrzebują, żeby zaimponować ludziom, których nie lubią” – Emil Govro, dziennikarz, pisarz.

Innymi słowy, rodzi się poczucie, że w drogim garniturze będziesz czuł się bardziej godnie niż w tanim i prostym. Dokładnie tak samo jest z telewizorem: jeśli “zakoduje” ci się w głowie, że obok niego odpoczniesz naprawdę, to nie uspokoisz się, dopóki go nie kupisz zamiast sprawnej i dobrej, którą już masz w salonie. I tak można kontynuować w nieskończoność.

Potrwa tylko miesiąc “cieszenia się” nowym telewizorem lub samochodem, aby zrozumieć, jak się myliliśmy. Wiecie dlaczego? Ponieważ nadal będziecie się nudzić i czuć szaro. Będziecie tak samo nieszczęśliwi i niezadowoleni. Więc trzeba będzie wymyślić nowe “marzenie-zakupy”. I tak w kółko.

Prawda polega na tym, że dobra konsumpcji jedynie odciągają nas od prawdziwego i bardzo ważnego problemu. Chodzi o to, by wypełnić swoje życie prawdziwym sensem.

Na jakiś czas zakupy odciągają nas, i zamiast spojrzeć wewnątrz siebie, wpatrujemy się w witryny sklepów. To zrozumiałe: o wiele łatwiej myśleć o tym, jak kupić sobie drogi i prestiżowy zegarek, niż zadać sobie pytanie, co jest naprawdę ważne i znaczące dla nas w życiu.

Rzeczy i “szacunek”

W naszym społeczeństwie panuje całkowicie nienormalna sytuacja, która objawia się w tym, że ludzie podchodzą z szacunkiem i pietnem do tych, którzy noszą drogie ubrania lub jeżdżą drogim samochodem.

To niewiarygodne, ale zawsze traktuje się ich bardziej uważnie, bez względu na to, gdzie się pojawią. Nawet w medycynie otrzymują natychmiastową i bardziej staranną opiekę! A to nawet nie mając z nimi kontaktu ani nie znając ich tożsamości i roli, jaką odgrywają.

Dlaczego wielu ludzi uważa, że bogaci powinni być szanowani? Pieniądze stały się w naszym społeczeństwie symbolem szacunku…

Podobne rzeczy dzieją się wokół nas każdego dnia. Skromnie ubrane osoby znacznie częściej są ignorowane lub “niezauważane”. Nawet nie zostaną wpuszczone do drogiej restauracji, powołując się na mitologiczny “dress-code”. A nawet mogą być wyśmiane lub upokorzone.

W ten sposób łatwo wpaść w pułapkę błędnych przesądów, że aby cię szanowano i czułeś się szczęśliwy, musisz nabyć drogie ubrania i kupić masę niepotrzebnych rzeczy.

Rzecz w tym, że ta “teoria przedmiotów” jest bardzo delikatna. Wystarczy zdjąć z siebie drogie ubrania – i znów poczujesz się “poniżony i pogardzany”. I dopiero włożenie z powrotem drogiego garnituru przywraca twoje “całkowicieść”.

Czyli teraz szacunek do siebie zależy całkowicie od innych ludzi – co powiedzą. Kiedy zgadzasz się grać według takich zasad, automatycznie zgadzasz się na… nienawiść do siebie bez drogiego stroju.

Twoja samoocena zostaje całkowicie zniwelowana. To bardzo niebezpieczna droga…

Szczęście i przytulanie

Zagrożenie tego rodzaju zakupów polega na tym, że staje się swoistym uzależnieniem. Osoba, która kupiła kolejny telewizor lub gadżet, jak narkoman, po zastrzyku narkotyku, “przychodzi w rozkoszy”. Ale to wszystko trwa tylko do kolejnego załamania. Wkrótce uzależnionemu potrzebna jest coraz większa dawka, a shopoholikowi – coraz więcej rzeczy.

Mówiąc krótko, stała gonitwa za przedmiotami i nieposkromiony zakupoholizm są charakterystyczne dla ludzi, którzy czują się nieszczęśliwi. Starają się w ten sposób wypełnić pustkę, która ich gnębi. A zakupy pomagają im na pewien czas zapomnieć o tym, jak bezsensownie żyją, biegając z butiku do butiku.

W każdym razie w sklepie szczęścia nie kupisz. Liczne badania naukowe dowodzą, że prawdziwą radość sprawiają nie rzeczy i pieniądze, a nasze doświadczenia. To właśnie one sprawiają, że nasze serce bije szybciej i czujemy się naprawdę żywi.

Te zakupy są także pewnego rodzaju doświadczeniem. Ale przynoszą bardzo krótkotrwałe i powierzchowne emocje.

Czy pamiętasz ten moment, kiedy kupiłeś swoją drogą torebkę lub bransoletkę? Mam poważne wątpliwości. Ale owszem, zapamiętasz na zawsze wspomnienie pierwszego pocałunku, jakiejś miłej i zabawnej sytuacji lub urodziny, gdy wszyscy w pracy przebrali się za twoich ulubionych bohaterów z filmu.

Prawdziwą radość i szczęście dają nam tylko uczucia bliskiego związku z światem i ludźmi. Tak nas zaprojektowała natura. Dla kogoś może to być zaangażowanie w działalność społeczną, dla kogoś – miłość, dla innych – wielka i przyjazna rodzina. Tutaj wszystko jest indywidualne.

Najważniejsze to niesienie dobra i dzielenie się nim z innymi ludźmi. Obściskiwanie tych, których kochasz… Czego więcej potrzeba do szczęścia?