Maria miała szczęście mieć teściową, która nie tylko otworzyła jej oczy na niewierność męża, ale także pomogła uratować jej małżeństwo

Po wejściu do mieszkania Michał nie zauważył dużej walizki stojącej w rogu przedpokoju. Udał się do łazienki, a następnie do kuchni, pewny, że będzie jadł obiad z rodziną. Jednak w kuchni nie było niczego, czego się spodziewał.

“To dziwne” – pomyślał Michał. – “Gdzie jest Maria? Gdzie są dzieci?”.

Znalazł Marię w salonie, oglądającą telewizję.

– Co się dzieje? – zapytał. – Gdzie są wszyscy?

– Jeśli masz na myśli dzieci, to starsze są u mojej matki – odpowiedziała Maria. – Młodsze śpią.

– Rozumiem – powiedział Michał – czy będę karmiony w tym domu?

– Nie – odpowiedziała prosto Maria – nie będziesz już tutaj karmiony.

– Dlaczego?

– Niech karmi cię dziewczyna, z którą się spotykasz – odpowiedziała Maria.

– Co to za bzdury? Z kim się spotykam?

– Zapomniałeś z kim się spotykasz?

– Nie wiem, o czym mówisz – upierał się Michał.

– Studentka. Ma mniej więcej połowę mojego wieku, jeśli się nie mylę, ma na imię Marta?

Michał zdał sobie sprawę, że nie ma sensu zaprzeczać, został odkryty.

– Chcę, żebyś wyjechał – odpowiedziała Maria – Spakowałam już twoje rzeczy. Walizka jest na korytarzu. Kiedy będziesz wychodził, zamknij drzwi. Nie zapomnij zostawić kluczy.

– Co to za bzdury? Dlaczego miałabym zostawiać klucze? Tu mieszkają moje dzieci!

– Nie każ mi zmieniać zamków – odpowiedziała Maria.

“Skąd ona wiedziała? – pomyślał Michał – Czy mama jej powiedziała? Nie, nie powiedziała. Nie mogła. Mama nie mogła. Jestem jej synem. Ale… Czasami myślę, że bardziej kocha Marię. I dlatego wszystko jest możliwe. Dokąd teraz pójdę? Do mamy? Nie planowałem iść do niej dzisiaj. Ale co mogę zrobić? Muszę do niej iść”.

Michał nie wiedział, że jego matka odwiedziła Marię wcześnie rano. Zaraz po jego wyjściu do pracy.

– Musimy porozmawiać – powiedziała Anna, matka Michała.

Maria uśmiechnęła się smutno, słuchając teściowej.

– Dlaczego mi to wszystko powiedziałaś?” – zapytała Maria.

Bo prędzej czy później byś się o tym dowiedziała. Jeśli nie ode mnie, to od kogoś innego. Pomyślałam, że lepiej będzie, jeśli dowiesz się tego ode mnie.

– Chcesz, żebym pożegnała się z twoim synem? – zapytała spokojnie Maria.

– Chcę, żebyś mu wybaczyła i została z nim razem. Ale obawiam się, że mu nie wybaczysz.

– Dlaczego?

– Bo ja bym nie wybaczyła. Rozwiodłam się z jego ojcem z tego samego powodu. Znalazłam go z kimś innym. I tego samego dnia zabrałam Michała i pojechałam do mamy. Był wtedy jeszcze mały. On tego nie pamięta.

– Może lepiej byłoby w ogóle nic mi nie mówić – zapytała Maria. I dalej żylibyśmy jak dawniej.

– Nie lepiej, – odpowiedziała Anna z przekonaniem. Takie rzeczy nie kończą się dobrze, jeśli są ukrywane. A im dłużej się je ukrywa, tym poważniejsze są konsekwencje. A ja nie mogę milczeć o takich rzeczach. Gdybyście byli mi obcy, może bym milczała.

– A jak długo to już trwa?

– Około roku – odpowiedziała Anna.

Rok temu Maria i Michał mieli trzecie dziecko. Maria wspominała ten trudny dla niej okres.

Maria nie chciała mieć trzeciego dziecka. Ale Michał robił wszystko, żeby ją przekonać. I Maria się zgodziła. Urodziło się cudowne dziecko. Ale w Marii coś pękło. Nie była już miła. W jej duszy pojawiło się dużo agresji. I to nie wobec nikogo, ale wobec własnego męża. A on, szczęśliwy i zadowolony, niczego nie zauważył i przylgnął do niej z czułością.

Maria starała się powstrzymać i nie wyładowywać na nim swojego ciągłego nastroju, ale nie zawsze się to udawało. Michał był obrażony, ale nic nie mówił.

Maria nawet poważnie rozważała rozwód. Ale wzięła się w garść.

“To minie”, pomyślała Maria, “po co niszczyć rodzinę. To nie jest konieczne”.

Maria poradziła sobie z tą trudną sytuacją dzięki pomocy matki Michała. Pomagała jej we wszystkim. Przychodziła prawie codziennie. Siedziała z dziećmi, pozwalając Marii wyjść na spacer.

A Maria mogła sobie pozwolić na długie spacery po mieście i rozmyślania. To pomagało jej radzić sobie z emocjonalnymi przeżyciami. Ale teraz, po wysłuchaniu teściowej, Maria zdała sobie sprawę, że uspokoiła siebie, ale nie uratowała swojej rodziny.

“Nic dziwnego, że zaczął spotykać się z kimś innym, – pomyślała Maria, – to ja go do tego popchnęłam. Oczywiście nie celowo, ale jakie to ma znaczenie?”.

– Czy to ta sama kobieta? – zapytała Maria.

Właśnie w tym rzecz, że na początku były to różne kobiety. Ale od sześciu miesięcy spotyka się z tą samą kobietą. Ma na imię Marta. Jest studentką, właśnie skończyła 19 lat. Chcę, żebyś wiedziała, że jestem po twojej stronie. I jeśli zdecydujesz się rozwieść z moim synem, zrozumiem to. Ale nie pozbawiaj mnie możliwości widywania wnuków. Bardzo cię proszę. A ja ci pomogę.

Maria zastanowiła się.

“Mój mąż mówi mi, że wyjeżdża w podróż służbową, ale spotyka się z innymi kobietami w mieszkaniu swojej matki” – pomyślała Marta. – Co powinnam zrobić?

– Próbowałam już różnymi sposobami rozmawiać z nim – narzekała Anna, ciężko westchnęła.

– A on?

– A on? Uśmiecha się do mnie. Zagroziłam mu, że wszystko ci powiem.

– A on?

– Powiedział, że mogę zapomnieć o wnukach – odpowiedziała Anna – bo jesteś mściwą, zaborczą kobietą. Nie wybaczysz mi. Ukarzesz nas oboje. To mnie przeraziło, więc zdecydowałam się ci wszystko powiedzieć.

Maria pomyślała jeszcze raz.

“Skoro ja też ponoszę winę za to, co się stało,- pomyślała Marta, muszę to naprawić. Ale nie wiem, jak.”

– Wymyślmy coś razem – zaproponowała Anna.

I wymyśliły wspólny plan działania, który skutkował tym, że Maria spakowała rzeczy Michała i poprosiła go, żeby opuścił mieszkanie.

Michał był w dobrym nastroju.

“Wszystko w porządku – pomyślał Michał – nie muszę już nikogo oszukiwać i okłamywać. Ale jestem głodny. Pójdę do mamy. Ona mnie nakarmi”.

Żeby było mniej smutno, zadzwonił do Marty i zaprosił ją do siebie.

Godzinę później oboje stanęli przed drzwiami mieszkania Anny, która nie chciała ich wpuścić. Michał nie mógł otworzyć drzwi swoimi kluczami. Jego matka zmieniła zamki.

– Idź do swojej kochanki – powiedziała Anna, kiwając głową w stronę Marty.

– Wy wszyscy oszaleliście? – wykrzyknął Michał – Najpierw moja żona. Ale to rozumiem. To moja wina. A teraz ty dajesz mi popalić. Natychmiast otwórz te drzwi. To jest moje mieszkanie!

– Nie, nie jest – odpowiedziała Anna. Jest zarejestrowane tylko na moje nazwisko. A ty jesteś zameldowany w mieszkaniu swojego ojca, od którego odszedłem, kiedy byłeś mały. Więc idź do niego.

– Sugerujesz, żebym poszedł do mojego ojca? Do jego dwupokojowego mieszkania? Gdzie oprócz niego mieszka jeszcze czterech innych ludzi?

– Po co rozmawiać z nią – powiedziała Marta z rezygnacją – Chodźmy do mnie. Moi rodzice płacą czynsz za moje mieszkanie. Tam nikt nam nie przeszkodzi.

– Dobrze – zgodził się Michał – Powinniśmy od razu iść do ciebie. Zapamiętam to, mama.

Anna i Maria wszystko dokładnie przemyślały.

– Jeśli on ma tam z nią coś poważnego – powiedziała Anna – to zostanie z nią na zawsze.

– A jeśli nie, to zostawi ją za miesiąc i przyjdzie do mnie – powiedziała Maria.

– A ty mu powiesz, że wszystko da się jeszcze naprawić – kontynuowała Maria – jeśli przeprosi.

– On powie, że takie rzeczy się nie wybacza – powiedziała Anna.

– A ty mu powiesz, że jeśli bardzo grzecznie poprosi, to ci wybaczą.

– A kiedy zrobi wszystko, znów będziemy razem – podsumowała Maria.

I tak też się stało. Tylko Michał odszedł od Marty nie za miesiąc później, ale znacznie wcześniej. Bo życie czterdziestoletniego mężczyzny z dziewiętnastoletnią studentką w wynajmowanym mieszkaniu okazało się nie takie radosne, jak Michał sobie wyobrażał.

Michałowi nie podobało się, że Marta nie dba o czystość w mieszkaniu. Podłogi były brudne. Wszędzie były pajęczyny. A na kuchennych szafkach pojawiły się karaluchy. Michał nawet się przestraszył, kiedy to zobaczył.

– Dlaczego w twoim mieszkaniu jest tak brudno, Marta? – – wykrzyknął Michał.

-Brudno? – zdziwiła się Marta. – Nie zauważyłam. Ale rzadko tu bywam.

– A w lodówce było pusto. Dlaczego?

– Nie jadam w domu – odpowiedziała Marta. – Rzadko tu przychodzę. Zawsze jestem albo w instytucie, albo u kogoś w domu. Idziemy spać?

-Dlaczego pościel jest szara? A poduszki są bez poszewek. Czy są jakieś poszwy na kołdry?

– Po co ci prześcieradła, poszewki na poduszki i poszwy na kołdry, skoro masz mnie? Nie narzekaj. Wyłącz światło.

Michał spojrzał na zegarek. Było już za późno, żeby szukać innego miejsca. Zgasił światło. W nocy miał wrażenie, że coś po nim chodzi i gryzie. Kiedy zapalił światło i spojrzał, okazało się, że to nie były tylko złudzenia. To były pluskwy.

W środku nocy przyszedł kolega Marty, który nie miał gdzie spać, więc Marta pozwoliła mu spaćw kuchni.

Położyłam mu tam materac. – powiedziała Marta.

“Nie – pomyślał Michał, szybko się ubierając. – Dwadzieścia lat temu pewnie bym na to nie zwrócił uwagi. Wtedy na takie rzeczy przymykałem oko. Ale dzisiaj nie jestem już taki. Wiek daje o sobie znać.”

– Dokąd idziesz? – zapytała Marta.

– Idę na spacer – odpowiedział. – Nie mogę spać.

Michał wyszedł z budynku, zadzwonił po taksówkę i pojechał do matki. Teraz Anna pozwoliła mu wrócić do domu i nauczyła, jak żyć dalej.