Marta zorientowała się, że jej mąż wybiera się na randkę z kochanką i postanowiła za wszelką cenę go powstrzymać. Na początek postanowiła wyprasować mu koszulę

– Marta, gdzie jest moja czarna koszula? – zawołał Andrzej. – Gdzie ją zawsze chowasz?

“Naprawdę dobrze wyglądam w tej koszuli – pomyślał. – Anna musi mnie w niej zobaczyć. Dziś jest bardzo ważny dzień. Moja pierwsza randka po tylu latach małżeństwa. Wierność małżeńska to koszmar. Ale to się kończy dzisiaj. Mam już dość. Wykracza poza moją standardową lojalność”.

– Jaką czarną koszulę? – zapytała Marta, podchodząc do mężczyzny stojącego na środku korytarza.

– Mam tylko jedną czarną koszulę – odpowiedział z irytacją Andrzej, spoglądając na żonę w lustrze. – Nie zadawaj głupich pytań. Gdzie ona jest?

– Nie masz żadnej czarnej koszuli. Ciągle wymyślasz jakieś bzdury.

– To ty zawsze gadasz bzdury – krzyknął. – Nie mam czarnej koszuli? Zawsze ją miałem, ale dziś jej już nie ma, prawda?

– Tej? – zapytała Marta, wyciągając z szafy koszulę.

– Tej – odpowiedział ze złością Andrzej i wyrwał żonie swoją ulubioną koszulę, nie zwracając uwagi, że jest pognieciona.

– Jest czarna? – zdziwiła się – Jest niebieska.

– Jest czarna! Zrozumiałaś?

Dobra, jeśli mówisz, że jest czarna, to jest czarna” – odpowiedziała spokojnie żona. – Niech będzie. Jeśli tak twierdzisz. Nie chcę się z tobą spierać. Rób, co ci się podoba.

“Co za nudziarz, – pomyślała Marta, – nie odróżnia czarnego od niebieskiego”.

– Dokąd idziesz? – zapytała.

– Chcę iść na spacer. Co? Nie mogę? Dziś mam wolne.

– Pójdę z tobą. To i mój wolny dzień.

– Nie! – Andrzej odpowiedział stanowczo. – Nie możesz iść ze mną.

– Dlaczego nie?

– Bo wychodzimy z grupą mężczyzn. Będziesz tam nie w odpowiednim miejscu. Po co miałabyś podsłuchiwać nasze męskie rozmowy?

– W takim razie wszystko jasne! – odpowiedziała groźnie Marta. – Idziesz na randkę, więc spędzasz tyle czasu przed lustrem.

– To jakaś głupota!” krzyknął Andrzej, zapinając guziki koszuli. – Jaką randkę? Czy ty w ogóle rozumiesz, co mówisz? Co by było, gdyby nasze dzieci były teraz tutaj? Co by sobie pomyślały?

Dwoje dzieci w tym czasie przebywało u dziadków.

– Masz już trzydzieści osiem lat – kontynuował Andrzej, przyglądając się zaciekawiony swojemu odbiciu w lustrze. Kiedy w końcu staniesz się dorosła? Randka! Masz niezłą wyobraźnię.

Marta spojrzała na Andrzeja surowo i zamilkła.

– Na co tak patrzysz? Wpatrujesz się i nic nie mówisz. Myślisz, że coś ukrywam?

Marta milczała.

– Powiedz coś – poprosił Andrzej, który poczuł się trochę nieswojo w jej spojrzeniu. – Nie wierzysz mi?

– Tak, wierzę.

– Więc powiedz coś.

– Nie radziłabym ci dziś wychodzić z domu.

– Dlaczego?

– Masz bardzo zatkany nos. Pamiętasz? Nawet zapachu nie czujesz.

– I co z tego?

– Sądzę, że lepiej byś dziś został w domu.

Andrzej rzeczywiście nie miał w tym czasie węchu przez dwa dni.

– To nic takiego. Spacerek mi dobrze zrobi. Przynajmniej troszkę świeżego, chłodnego powietrza. Myślisz, że idę na randkę?

– Nie, oczywiście że nie – odpowiedziała Marta z westchnieniem. – Już tak nie myślę.

– Naprawdę? -Andrzej był radośnie zaskoczony. – A czemu teraz inaczej?

– Bo nie wyruszyłbyś na randkę w pogniecionej koszuli – powiedziała Marta – więc niech ci będzie.

– Jak to, pogniecionej? – powiedział Andrzej przerażony. – Tak, jest. Dlaczego jej jeszcze nie wyprasowałaś?

– Co? – zapytała Marta – Czy któremuś z twoich znajomych jest wstyd za twoją pogniecioną koszulę? Ciekawe, kto?

– Jesteś zabawna! Martwię się o ciebie. Co myślą o tobie moi przyjaciele, gdy mnie zobaczą w pogniecionej koszuli?

– Co pomyślą?

“Ona umie tylko robić miny – pomyślał ze złością Andrzej.”

– Pomyślą, że jesteś złą żoną – odparł Andrzej, ściągając koszulę i podając ją żonie. – Wyprasuj ją.

– Pozwól mi wyprasować moją marynarkę w tym samym czasie – powiedziała spokojnie – bo pewnie też byś wolał, żeby była wyprasowana, a nie pognieciona.

Andrzej poszedł do kuchni, a Marta wzięła się do wyprasowania jego koszuli, marynarki i spodni. W międzyczasie sięgnęła po buteleczkę damskich perfum.

“Chyba powinnam to wyrzucić, ale zapomniałam – pomyślała, wylewając zawartość flakonika na koszulę, marynarkę i spodnie.

Będzie się przydało. Nigdy wcześniej nie wyczułam nic bardziej obrzydliwego. Autor tego zapachu musiał mieć mocny żołądek.”

Następnie Marta prasowała te śmierdzące ubrania.

“Och, ten smród – pomyślała – Daj mi siłę, by to dokończyć. Trzymaj się, Marto. Nie obchodzi mnie, gdzie on idzie. Będzie umiał spędzić weekend bez mnie. A z jego zatkaniem nosa i tak nic nie poczuje”.

– Marta! – krzyknął Andrzej z przedpokoju – ile jeszcze zajmie ci wyprasowanie?

– Już niosę, kochanie – powiedziała łagodnie Marta, wychodząc na korytarz.

– Proszę bardzo! – powiedział Andrzej z radością, ubierając się w swoje wyprasowane ubrania, “Wyglądasz zupełnie inaczej. Od razu widać, że moja żona jest troskliwa i kocha swojego męża. Dlaczego wydajesz się taka blada? Czy źle się czujesz?

– Trochę kręci mi się w głowie – przyznała Marta. – Ale poza tym wszystko w porządku. Nie martw się o mnie. Po prostu odpocznij.

– Przynieś mi moją wodę kolońską.

– Dlaczego? – powiedziała Marta, przestraszona. – Czy na pewno jej potrzebujesz? Przecież i tak nie czujesz jej zapachu, prawda?

– Ale inni mogą.

– Nie przesadzaj – powiedziała Marta – Wiesz, jak niekomfortowo jest być w towarzystwie kogoś, kto nadmiernie pachnie perfumami.

– Powiedz mi szczerze. Czy teraz jesteś po prostu zazdrosna?

– Nie z zazdrości. Po prostu trudno jest mi z tobą być. Naprawdę źle pachniesz.

– Nie przesadzaj – odparł łagodnie Andrzej.

Andrzej wyszedł. Marta natychmiast otworzyła okna we wszystkich pokojach i kuchni, a potem pobiegła na loggię.

Wrócił pół godziny później. Wściekły jak pies.

– Już wrócił? -Marta była zaskoczona. – Tak szybko? Co się stało?

– Spacer odwołany – odpowiedział ze złością Andrzej.

– Dlaczego? – Marta zapytała ze smutkiem.

– Czy możesz się teraz wstrzymać od pytań? – krzyknął Andrzej, nie rozumiejąc, dlaczego jego randka z Anią skończyła się tak szybko.

Andrzej położył się na kanapie, zamknął oczy i z przerażeniem zaczął przypominać sobie, co się wydarzyło.

“Jak to mogło się stać? – pomyślał – Widziałem na własne oczy, że była szczęśliwa, kiedy mnie zobaczyła. Widziałem to na jej uśmiechniętej twarzy. Była radosna i machała do mnie. Dlaczego więc zaraz po tym, jak usiadła w samochodzie, powiedziała, że musi natychmiast iść do pracy.? Spojrzała na mnie z obrzydzeniem.

Wyglądało to tak, jakby odczuwała odrazę na mój widok. Nawet nie pozwoliła mi się pocałować. Chciałem to zrobić, schyliłem się, a ona mnie odepchnęła, jakbym był jakimś brudnym zwierzęciem. Dlaczego mi to zrobiła? Co zrobiłem źle?”

Łzy spływały po twarzy Andrzeja, a Marta wyniosła śmierdzące ubrania męża na loggię i rozwiesiła je, żeby przewiało.

“Jeśli zapach nie zniknie – pomyślała – będę musiała je wyrzucić. Może wraz z właścicielem”.