Mój mąż zwraca uwagę na obce kobiety i ciągle “żartuje”, że na pewno będzie miał kochankę

Nie śmieję się z głupich żartów mojego męża na temat tego, że chodzi do kochanki, że kochanka do niego pisze, że znalazł sobie nową kochankę. A on uważa to za zabawne, mówi, że jestem po prostu bardzo zazdrosna, więc się ze mnie nabija.

Nie jestem zazdrosna, jestem po prostu zmęczona tym głupim humorem. Co w tym takiego śmiesznego? Może ja tam czegoś nie rozumiem? Dziesięć lat temu te żarty nie rozbawiały mnie, i teraz też tak nie jest.

Szczególnie irytuje mnie sposób, w jaki mój mąż zachowuje się wobec innych kobiet. Nieustannie daje im oznaki uwagi, a ja siedzę jakby za parawanem, niewidoczna, niezauważalna.

Kiedy idziemy na imprezę, mąż całuje wszystkie panie w rękę, odsuwa krzesło, pilnuje, żeby kieliszek nie był pusty, a ja jestem jakby za kulisami, niezauważana.

Jest zajęty innymi kobietami, musi obsypywać każdą z nich komplementami, troszczyć się o nie i zachowywać się jak dżentelmen.

Oczywiście, takie zachowanie mnie irytuje. Czy to jest konieczne? Nie mam nic przeciwko temu, że jest taki szarmancki, ale nie powinien o mnie zapominać.

Później wyrażam swoje niezadowolenie mężowi, a on śmieje się i mówi, że znów jestem na niego zazdrosna. Ale tu nie chodzi o zazdrość, tylko o podstawowy szacunek. Niemniej mój mąż zdaje się mnie nie słuchać.

Irytuje mnie również, gdy pytam go o plany na wieczór lub weekend, a on mówi: “Idę zobaczyć się z moją kochanką”. Muszę znać jego plany, bo nadal jesteśmy rodziną, a ja chcę wiedzieć, jakie plany mogę zrobić w razie, gdyby mój mąż miał jakieś zobowiązania.

Aby dołożyć swoje trzy grosze, mój mąż żartuje również w obecności dziecka. Kiedy upomnę syna za coś, na przykład za złą ocenę lub bałagan, mąż podchodzi, mruga do syna i mówi, że znajdzie kochankę, która nie będzie go upominać.

Syn kiedyś powiedział mi, że chciałby, aby jego tata znalazł kochankęi wprowadził się do niej, aby nie musiał sprzątać. Później podałam to mężowi, a on się roześmiał.

Nie mam już sił do walki z tym. Czuję frustrację i zniechęcenie, a mąż tylko podsyca ogień swoimi głupimi żartami.

Rok temu zaczęłam myśleć o rozwodzie, ale zatrzymałam się, bo mamy dziecko, i co z nami będzie po rozwodzie? Teraz jednak, kiedy mój syn marzy, że jego ojciec znajdzie kochankę i z nią zamieszka, coraz częściej myślę o rozwodzie.

Dlaczego miałabym trzymać się rodziny, w której jestem tylko narzędziem i którą chcą zastąpić? Chociaż mąż twierdzi, że żartuje tylko na temat swoich kochanek, to w każdym żarcie jest pewnie ziarno prawdy. A te żarty trwają latami.

Dla niego jestem tylko obiektem żartów i pustą przestrzenią na wyjściach. To wszystko, na co mogę liczyć od niego.

Zawstydzam się wizytować znajomych, bo patrzą na mnie ze współczuciem. Są zmęczeni żartami mojego męża na temat kochanek.

Skonsultowałam się z mamą, która stwierdziła, że teraz jest za późno na rozwód, będę musiała mieszkać sama, bo nie jestem już młoda. Powinnam była odejść wcześniej, a teraz tylko siedzę i marznę.

– A myślałaś o swoim synu? Nie wybaczy ci, jeśli zabierzesz mu ojca.

Nawet jeśli zdecyduję się na rozwód, mój syn pozostanie z ojcem. Będzie przejmował wszystkie jego nawyki i postawy wobec mnie.

Planuję wyjechać na samotne wakacje na tydzień i uporządkować myśli. Może zmienię zdanie, ale teraz wydaje mi się, że rozwód jest dla mnie najlepszym wyjściem.